LOT sprzedaje i zmienia pensje

MAG
opublikowano: 2011-09-30 00:00

Najbliższe walne przewoźnika wyda zgodę na zmiany w wynagrodzeniu zarządu i sprzedaż kolejnych aktywów.

21 października nadzwyczajne WZA PLL LOT zajmie się uchwałą w sprawie zasad wynagradzania i wysokości wynagrodzeń członków zarządu LOT. Ministerstwo Skarbu Państwa ani LOT nie chciały się wypowiedzieć na temat projektu uchwały. — Usłyszałem o tym punkcie w środę, jestem zbulwersowany. Zarząd obowiązuje ustawa kominowa i rzeźbienie w tym temacie jest mocno podejrzane. Członek zarządu ma zarabiać 6 średnich krajowych i od tego nie ma odstępstwa, chyba, że zmieniono by ustawę, ale na to się nie zanosi. Sam chętnie zapiszę się na to walne,bo chciałbym usłyszeć uzasadnienie — mówi Stefan Malczewski, szef NSZZ Solidarność. Jednak już od ubiegłego roku w wielu spółkach skarbu zmienił się sposób wynagrodzeń zarządów, które przeszły na kontrakty menedżerskie. Przykładem mogą być PKO BP czy PZU. Urealnienie wynagrodzeń szefów państwowych spółek przewidywał też Narodowy Program Nadzoru Właścicielskiego, który trafił do szuflady. Prezes LOT zarabia około 20 tys. zł brutto, wiceprezesi po 18 tys. zł. Tymczasem pilot kapitan może zarabiać 20-30 tys. zł brutto. Prokurenci LOT zarabiają podobno po 50 tys. zł miesięcznie. Eksperci są przekonani, że ucieczka od kominówki pomoże LOT. — Kominówka zabija przedsiębiorczość. Jeśli wszyscy prezesi i członkowie mają zarabiać tyle samo, to może ministerstwo określi też bilanse państwowych spółek? Powinno nam zależeć na narodowym przewoźniku. Zniesienie kominówki byłoby dobrym rozwiązaniem. Pensje możemy negocjować, uzależnić od wyników. Oczywiście o wiele łatwiej jest dać wysokie wynagrodzenia prezesom firm, które zarabiają dużo, trudniej zdecydować się na godziwe wynagrodzenie zarządów spółek w kłopotach. Ale to jest konieczne, opłaci się firmie, będzie nieistotną pozycją w bilansie spółki, ale podniesie morale — uważa Andrzej Nartowski, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów. Walne ma też się zgodzić na objęcie prezesa ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej z tytułu zarządzania spółką. O takie ubezpieczenie zabiegał poprzedni zarząd. Walne będzie też podejmować uchwały o dalszej sprzedaży aktywów firmy. Chodzi o nieruchomości i lokale w Bledzewie, Gdańsku i Warszawie. — Co będzie, gdy wszystko sprzedamy i będziemy mieli żyć z iluzorycznej działalności operacyjnej? Jak nic nie zostanie, trzeba będzie podjąć decyzję, czy sprzedać firmę za złotówkę, czy zamknąć — martwi się Stefan Malczewski. Przypomnijmy, że narodowy przewoźnik planuje też leasing zwrotny zajmowanego biurowca i sprzedaż spółek lotniskowych w Katowicach (GTL-LOT) i Wrocławiu (WRO-LOT). Po siedmiu miesiącach tego roku LOT miał 140,3 mln zł zysku netto. Wynik na działalności podstawowej wyniósł minus 91,1 mln zł wobec minus 156,1 mln zł w analogicznym okresie 2010 r.