Współpraca LOT i Lufthansy oznacza dla biur sprzedających bilety obcięcie prowizji, a wejście polskiego przewoźnika do Star Aliance to zmonopolizowanie przez sojusz 80 proc. rynku — alarmuje Ryszard Posyniak, prezes Zrzeszenia Agentów IATA. Wszystkie linie na świecie obniżają prowizje — ripostuje LOT.
Trwająca od pierwszego czerwca bliska współpraca LOT i Lufthansy — tak chwalona przez obie linie — ma nie tylko zwolenników. Okazuje się, że nie podoba się ona agentom IATA, którzy sprzedają 85 proc. biletów lotniczych w Polsce, a w ubiegłym roku mieli 306 mln USD (1,3 mld zł) obrotów.
— LOT zlikwidował prowizje dodatkowe na obszarze kooperacji, czyli na połączeniach Polska-Niemcy. Dzięki temu oszczędza 12 proc. wydatków, ale w moim biurze zyski zmniejszyły się o ponad 30 proc. — mówi Ryszard Posyniak, prezes Zrzeszenia Agentów IATA w Polsce i szef biura podróży PC Express.
Jego zdaniem, LOT i Lufthansa przestały walczyć o klientów, bo i tak są jedynymi przewoźnikami na tych połączeniach.
— Polityka handlowa towarzystw lotniczych jest przedmiotem ich indywidualnych kompetencji i decyzji. IATA prowadząc tzw. program agencyjny musi pozostać neutralna i nie może wypowiadać się w tych sprawach — zastrzega Krzysztof Rudnicki, dyrektor oddziału IATA w Polsce.
Ryszard Posyniak obawia się, że kiedy polska linia wejdzie do sojuszu Star Alliance, co planowane jest na początek 2003 r., monopol obejmie też przewozy na kierunki skandynawskie (bo w sojuszu jest SAS) czy austriackie (Austrian Airlines).
— Przewoźnicy ze Star Alliance obsługują około 80 proc. ruchu z Polski. Monopol zaszkodzi nie tylko agentom, ale także klientom, bo na tych kierunkach nie będzie promocji, podobnie jak obecnie nie ma ich już na rynek niemiecki — przewiduje Ryszard Posyniak.
Taka sytuacja może trwać do wejścia Polski do UE. Kiedy zacznie obowiązywać prawo „Wolne niebo”, które umożliwia wszystkim liniom lotniczym działalność na terenie danego kraju, przewoźnicy znowu zaczną walczyć o klientów.
LOT nie widzi w obcinaniu prowizji nic niestosownego.
— Wszyscy obniżają prowizje, bo szukają oszczędności. Linie amerykańskie przechodzą na sprzedaż przez Internet. W Europie tani przewoźnicy sprzedają w ten sposób 90 proc. biletów. W Polsce jest to na razie nierealne, ale liczba biletów sprzedanych nowymi kanałami sprzedaży będzie rosła — twierdzi Leszek Chorzewski, rzecznik LOT.
— Za bilety sprzedane na loty w USA i Kanadzie agenci na całym świecie dostają 0 proc. prowizji. W Irlandii narodowy przewoźnik wprowadził prowizję wysokości 1 proc. To nie jest dokuczanie agentowi, bo on sam może ustalić wysokość opłaty od klienta — dodaje przedstawiciel branży lotniczej.