Czytasz dzięki

Lotniska regionalne liczą na pomoc

opublikowano: 14-04-2020, 22:00

142,2 mln zł z tarczy antykryzysowej ma trafić do wybrańców. Pozostałe porty zaciskają pasa, ale mogą nie przetrwać.

Cała Polska zachwycała się wczoraj lądowaniem największego samolotu na świecie, który przywiózł na Lotnisko Chopina zakupione w Chinach artykuły medyczne. Jednak lotniczy transport pasażerski zamarł co najmniej do 25 kwietnia. Od 16 marca do 5 kwietnia 13 regionalnych portów (wszystkie poza warszawskim) odnotowało spadek ruchu o 90,5 proc.

Klient marzenie
Klient marzenie
Antonow An-225 Mrija wylądował wczoraj na Lotnisku Chopina z gigantycznym transportem środków medycznych. Porty, które rząd uzna za kluczowe, m.in. w dostawach maseczek, otrzymają dofinansowanie. Pozostałe będą musiały radzić sobie same.
Fot. ARC

W tarczy antykryzysowej rząd przewidział dotację, szacowaną na 142,2 mln zł, z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 dla portów, które będą zobowiązane do utrzymania minimalnej gotowości operacyjnej.

Dobry krok

— Rozporządzenie wykonawcze będzie procedowane, gdy tzw. druga tarcza antykryzysowa zostanie podpisana przez prezydenta. Obecnie nie jest możliwe podanie listy lotnisk, które zostaną objęte regulacją — mówi Szymon Huptyś, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.

Portal wnp.pl podał, że będą to: Warszawa, Gdańsk, Szczecin, Poznań, Katowice, Kraków, Rzeszów i Wrocław. Marcin Horała, wiceminister infrastruktury, wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzem portalu, że wśród decydujących kryteriów znajdą się m.in. udział w europejskiej sieci TEN-T, potrzeby związane z obronnością, użyteczność w transporcie asortymentu medycznego czy wykorzystanie przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe (LPR).

— Ważne, by wsparcie było przyznawane na jasnych i równych zasadach, z uwzględnieniem wszystkich lotnisk regionalnych, a szczególnie wpisanych do sieci bazowej TEN-T — mówi Anna Midera, prezes portu w Łodzi.

Pozostawieni sobie

Jeśli lista się potwierdzi, zabraknie na niej lotnisk w Łodzi, Bydgoszczy, Zielonej Górze, Modlinie, Lublinie, Olsztynie i budowanego w Radomiu.

— Lublin, Łódź, Szymany i Bydgoszcz to akurat lotniska, w których państwowy PPL nie jest akcjonariuszem. Przypadek? — podkreśla anonimowy rozmówca „PB”.

Wskazuje, że udział w sieci TEN-T, w której nie ma m.in. Lublina i Modlina, nie powinien być w ogóle istotnym kryterium. Porty zaciskają pasa i szukają pieniędzy.

— Od 14 marca lotnisko jest zamknięte. Spadek pasażerów odczuliśmy już w lutym, a w marcu liczba operacji spadła o 70 proc. Pozostajemy jednak w gotowości operacyjnej, przyjęliśmy w tym czasie jeden lot cargo. Przy naszym lotnisku funkcjonuje LPR. Analizujemy możliwości skorzystania z pomocy rządowej — mówi Piotr Jankowski, rzecznik lotniska w Lublinie.

Łódzkie lotnisko działa z wyłączeniem weekendów przez osiem godzin dziennie i bez ograniczeń dla operacji ratunkowych. Od 15 marca miało 36 lotów ratunkowych oraz 907 operacji general aviation (głównie szkoleniowych). Cargo obsłużyło 605 ton ładunków i poczty, czyli o 4 proc. mniej niż w 2019 r. Spółka ograniczyła wymiar czasu pracyi wynagrodzeń o 20 proc. i ma zabezpieczenie na kilka najbliższych miesięcy.

— Pracujemy w godz. 7-19, na jedną zmianę, w weekendy wyłączamy lotnisko. Mamy zapytanie od Ryanaira na lot transportujący z Irlandii maseczki, przylecieć chce także przewoźnik cargo z Ukrainy. Korzystamy z pomocy dla przedsiębiorstw na postojowym. Nie jesteśmy jeszcze w sytuacji, w której powinniśmy ogłosić upadłość, ale pod koniec lipca może do tego dojść — mówi Marcin Danił, wiceprezes Lotniska Modlin.

Na lotniskach regionalnych pracuje bezpośrednio 30 tys. osób (pośrednio 80 tys.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane