Lotos podsumował cele

Poszukiwania, wydobycie, petrochemia i sieć stacji. Filary nowej strategii Lotosu to dla rynku nic nowego.

Z wielką pompą przystąpił Lotos do ogłaszania nowej strategii, zapraszając na prezentację i prezesa GPW, i prezesa partnerskiej grupy Azoty, i masę innych oficjeli. Rynek z aż taką pompą nie zareagował. Kurs wzrósł wprawdzie o 3 proc., ale zielenił się wczoraj cały parkiet. Szału nie było, bo i strategia nie przyniosła przełomu.

— Dokument opisujący strategię to raczej zestawienie i podsumowanie wszystkich projektów, które spółka już rozpoczęła lub ogłosiła zamiar ich realizacji. Rynek był na to przygotowany — ocenia Tomasz Kasowicz, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.

Norwegia daje tarczę

Nowy program Lotosu to „Efektywność i rozwój 2013-15”. Zastępuje zrealizowany już program inwestycyjny 10+, który oznaczał przede wszystkim rozbudowę mocy produkcyjnych. Nowy plan koncentruje się przede wszystkim na poprawie wskaźników finansowych, działalności podstawowej i reorganizacji grupy kapitałowej.

— Widzimy Lotos jako firmę zajmującą się poszukiwaniami i wydobyciem, sprzedażą paliw oraz petrochemią. Geograficznie celujemy w Polskę i Bałtyk — podkreśla Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu. Segment poszukiwań i wydobycia pochłonie 4-4,5 mld zł do 2016 r. Największe projekty w tym obszarze to uruchomienie komercyjnego wydobycia ze złoża B8 na Morzu Bałtyckim, kontynuacja wydobycia ze złoża B3 oraz zagospodarowanie złóż gazowych B4 i B6.

— Koncentrujemy się na Morzu Bałtyckim, bo w tym obszarze czujemy się kompetentni. Mamy siedem koncesji poszukiwawczych i występujemy do ministerstwa o kolejne –mówi Zbigniew Paszkiewicz, wiceprezes Lotosu. Inwestycji w poszukiwania, zwłaszcza w Norwegii, życzy sobie też rynek. I ma niedosyt.

— W strategii zabrakło konkretnych informacji dotyczących dalszych inwestycji w Norwegii. Za ich pomocą spółka mogłaby odzyskać straty powstałe w wyniku inwestycji w projekt Yme. Zarząd już od wielu miesięcy deklaruje, że kupi tam projekt, więc rynek oczekiwałby już konkretów — zauważa Tomasz Kasowicz.

Petrochemia czeka

W segmencie rafineryjnym kluczowy jest projekt petrochemiczny, realizowany wspólnie z grupą Azoty. Jego wartość szacowana jest na 2 mld USD, ale Lotos poniesie najprawdopodobniejmniejszą część tych kosztów.

— Kończymy przedwstępne studium wykonalności. Przypuszczam, że w środku lata będziemy wiedzieli więcej. W tej chwili plan zakłada uplasowanie części instalacji w Gdańsku, a części na południu Polski, na terenie grupy Azoty. Zajmą się albo petrochemią, albo produkcją aromatów — przewiduje Marek Sokołowski, wiceprezes Lotosu.

Duże znaczenie zarząd przywiązuje też do planu budowy tzw. instalacji opóźnionego koksowaniana terenie rafinerii gdańskiej. Ma poprawić efektywność przerobu surowca. W operacjach spółka nadal stawia na rozwój sieci stacji Optima. Ma ich już ponad 100, a do 2015 r. chce mieć ponad 260. Do tego dojdzie 18 MOP, co da łącznie 10-procentowy udział w rynku sprzedaży detalicznej paliw.

Miliardy potrzebne

O pieniądzach zarząd mówi na razie skąpo.

— Dwa największe projekty będą wymagały 8 mld zł nakładów, ale wesprą nas partnerzy [m.in. Azoty — red.]. Samodzielnie, wspomagając się kredytami, jesteśmy w stanie wyłożyć 6 mld zł w cztery lata — mówi Mariusz Machajewski, wiceprezes Lotosu. Łączną wartość wszystkich projektów opisanych w strategii szacuje na kilkanaście miliardów złotych ale przypomina, że Lotos będzie szukać partnerów. I przewiduje sprzedaż udziałów w niektórych spółkach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu