Łotysze wchodzą w szybkie pożyczki

Vivus.pl chce wskoczyć na branżowe podium. Przygotował sporo amunicji, ale konkurenci nie wróżą mu szybkiego sukcesu

Najpierw jest Provident, potem długo, długo nic i wreszcie pojawia się Profi Credit. Druga co do wielkości firma pożyczkowa w Polsce jest dziesięć razy mniejsza pod względem sumy bilansowej od lidera. Na koniec 2011 r. jej aktywa wyniosły 206 mln zł. To z kolei stanowi trzykrotność stanu posiadania trzeciego w zestawieniu Euro Providiusa, któremu po piętach depczą Everest Finanse. Do ścisłej czołówki branży pożyczkowej chce wbić się nowy gracz na tym rynku — Vivus.pl.

— Udzielamy pożyczek wyłącznie przez internet w ciągu kilku minut — mówi Loukas Notopoulos, odpowiedzialny za zbudowanie biznesu w Polsce. Po zweryfikowaniu zdolności kredytowej w bazach danych (BIK, rejestry bankowe ZBP), klient szybko może dostać pieniądze na wskazany rachunek.

Kredyty za 100 mln zł

Przez siedem lat Loukas Notopoulos pracował w Polbanku, w którym najpierw zajmował się kredytami detalicznymi, a potem został oddelegowany do rozwoju pionu małych i średnich firm. Po fuzji z Raiffeisenem zdecydował się przyjąć ofertę od 4finance Group, firmy inwestycyjnej z korzeniami łotewskimi, która zajmuje się udzielaniem pożyczek na Łotwie, Litwie, w Finlandii, Szwecji i Danii.

— Na każdym rynku aspirujemy do zajęcia miejsca w pierwszej trójce — mówi Loukas Notopoulos.

Taki cel strategiczny inwestora dotyczy również Polski. Vivus.pl przygotował sporo amunicji, żeby go osiągnąć. Do końca przyszłego roku chce udzielić internetowych kredytów za 100 mln zł. Być może nie znajdzie się jeszcze w ścisłej czołówce (Everest Finanse chcą już w tym roku sprzedać pożyczki za 108 mln zł), ale na pewno otrze się o podium.

— Spodziewamy się szybkiego rozwoju. Polski rynek jest bardzo perspektywiczny, ale na razie jeszcze mało rozwinięty. Odpowiada bowiem za mniej niż 2 proc. portfela kredytowego klientów indywidualnych. W krajach zachodnich już 30 proc. rynku należy do instytucji pożyczkowych — mówi Loukas Notopoulos.

Skromny rynek

Rynek szybkiej gotówki rośnie, ale nie tak szybko, jak mogłoby się wydawać po lekturze raportów pożyczkodawców obecnych na NewConnect. Marka i SMS Kredyt informują o trzycyfrowej dynamice sprzedaży i można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z eksplozją popytu na drogi pieniądz pożyczany od ręki. I to w sytuacji, gdy w bankach sprzedaż kredytów gotówkowych spadła w I kwartale aż o 20 proc. Marka chwali się, że od stycznia do maja średnia tygodniowa sprzedaż wzrosła o 49,4 proc. (r/r). Tyle że w całym 2011 r. udzieliła ona tylko 25 mln zł pożyczek. Z kolei SMS Kredyt pochwalił się 195-procentowym wzrostem sprzedaży w lipcu, wówczas osiągnęła ona historyczny poziom 2,83 mln zł. Wartość rynku pożyczkowego jest nadal skromna. Deloitte ocenia ją na 2,5 mld zł, co jest zbieżne z szacunkami Everest Finanse. Na podstawie danych wywiadowni gospodarczej spółka zebrała informacje o 10 największych firmach, których suma bilansowa wyniosła na koniec 2010 r. 2,3 mld zł. Dla porównania: zadłużenie osób fizycznych z tytułu pożyczek gotówkowych, kart kredytowych, pożyczek hipotecznych w bankach wynosi około 140 mld zł. Zbyszko Pawlak, dyrektor generalny Everest Finanse, uważa, że portfele firm pożyczkowych wzrosły w 2011 r. o 7 proc., czyli o tyle, ile zwiększyły się przychody rynkowego potentata — Providenta.

— Są oczywiście firmy notujące znacznie większą dynamikę, takie jak nasza i Marka, ale jest to związane z terytorialnym rozwojem biznesu — mówi Zbyszko Pawlak. Jego zdaniem, plany zebrania przez Vivus. pl 100 mln zł aktywów są bardzo ambitne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Łotysze wchodzą w szybkie pożyczki