LPP chce ubrać Saudyjczyków

Anna Pronińska
opublikowano: 2013-05-13 00:00

Chiny i Bliski Wschód są w zasięgu ręki odzieżowej spółki. Eksperci pytają chwalą ten kierunek rozwoju.

Podczas gdy największa polska spółka obuwnicza CCC coraz bardziej zmierza na Zachód, odzieżowy LPP swoje kroki kieruje ku Wschodowi. I nie chodzi tylko o ekspansję w Rosji, gdzie w tym roku ma być już 142 tys. mkw. powierzchni handlowej (łącznie z Ukrainą) wobec 94 tys. mkw w 2012 r. Na celowniku giełdowego giganta jest Bliski i Daleki Wschód.

— Rozmawiamy z kooperantami na Bliskim Wschodzie. To Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Arabia Saudyjska. Sądzę, że pierwsze franczyzowe sklepy będą w 2014 r. — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP.

Spółka chce wejść na ten rynek z kilkoma markami. Dziś flagowa to Reserved, ale w portfelu są też Cropp, Mohito, House i najmłodsze dziecko — Sinsay.

— Polskie firmy powinny być obecne na Bliskim Wschodzie, a opóźnienia są duże. Część krajów jest bardziej otwartych — Kuwejt, Oman czy Dubaj. W Arabii Saudyjskiej mówi się:my mamy wszystko, ale jeśli ty masz coś ciekawego dla nas, to przyjeżdżaj. Prowadzenie biznesu w tych krajach wymaga umiejętności zawierania kontaktów i budowania relacji. Poza tym Saudyjczycy są już zmęczeni Amerykanami czy Francuzami, a Polska jest świeża — mówi Antoni Mielniczuk z firmy konsultingowej Inspirat Business Consulting & Communication.

Plany zarządu LPP sięgają jednak dalej, do kraju, gdzie giełdowa spółka wytwarza dużą część swoich ubrań.

— Od kwietnia rozpoznajemy rynek chiński, co nie znaczy, że tam wejdziemy. Pod koniec roku będziemy to wiedzieć. To wielki rynek konsumpcyjny, którego wartość będzie rosnąć. Kusi nas. Produkowanie tam nie wyklucza prowadzenia biznesu sprzedażowego. Jeśli się zdecydujemy, to

może być olbrzymie zaangażowanie — mówi Dariusz Pachla. Dla porównania, ekspansja LPP w Rosji w ciągu dekady pochłonęła około 300 mln zł.

— Chiny są dużym, chłonnym rynkiem, a Chińczycy upatrują pozytywnych wartości w rzeczach kojarzonych z Zachodem, zwłaszcza z Europą. Bardzo chętnie kupują produkty z Europy, zwłaszcza luksusowe, ale gałąź z niższego segmentu kojarzonego z Zachodem też ma szanse — uważa Dominik Błędzki z Polsko- Chińskiej Izby Gospodarczej. Jego zdaniem, z chińskiego rynku można spodziewać się dobrych informacji dla takich firm, jak LPP.

— Coraz więcej będzie osób, reprezentujących klasę średniozamożnych. Już teraz ponad połowa Chińczyków mieszka w miastach. To sprzyjający aspekt dla segmentu odzieżowego. Uważam pomysł LPP za kierunek strategiczny. Obejmują go światowi gracze. Rynek jest w stanie przyjąć kolejne marki — mówi Dominik Błędzki. Pierwsze własne sklepy LPP mogłyby się pojawić w Państwie Środka najwcześniej dopiero w 2016 r.