Przez wiele lat LPP, gdański dystrybutor odzieży marki Reserved i Cropp, uchodziło za jedną z najsolidniejszych giełdowych spółek, sumiennie wypełniającą ambitne prognozy i dającą inwestorom doskonałe perspektywy przyszłych zysków. Tymczasem Artman, konkurencyjna sieć salonów odzieży marki House, rozpoczynał w 2004 r. giełdową przygodę z „wysokiego C”, a później było już gorzej. Zarząd dwukrotnie obniżał prognozy, a i tak ich nie wykonał, za co inwestorzy ukarali spółkę przeceną akcji o ponad 50 proc. w zaledwie sześć miesięcy od debiutu. Dziś sytuacja diametralnie się zmieniła i to Artman jest wyżej wyceniany niż LPP. Dlaczego?
O dystrybutorach odzieży mówi się, że są tak dobrzy, jak ich ostatnia kolekcja. O ile Artman nie eksperymentuje, dostarczając klientom (głównie młodzieży) kolekcje, które z dużym prawdopodobieństwem przyjmą się na rynku, o tyle porażka uznanej za awangardową poprzedniej, jesienno-zimowej kolekcji Reserved, niczego nie nauczyła projektantów i menedżerów LPP. Kolejny sezon — tym razem wiosenno-letni — ponownie zakończył się klapą. Tempo wzrostu sprzedaży, w latach 2002-04 przekraczające rocznie 40 proc., zostało wyhamowane. Minimalnie obniżyła się marża brutto (do 52 proc. z rekordowych 56 proc. przed rokiem), skurczyły się też przychody osiągane z metra kwadratowego powierzchni sklepowej. Dodatkowo wysokie koszty rozbudowy sieci spowodowały, że po pierwszym półroczu 2006 r. spółka odnotowała pierwszą w ostatnich sześciu latach stratę operacyjną (-10,8 mln zł) i ujemny wynik netto (-7,7 mln zł).
W tym samym czasie Artman nabierał rozpędu, a jego sprzedaż po 40-procentowym wzroście w 2005 r., w pierwszej połowie roku zwiększyła się już o 54 proc. Daje to nadzieję na skokową odbudowę marż, które na poziomie EBITDA i EBIT wciąż są na niezadowalającym poziomie. Nie ma jednak wątpliwości, że krakowska spółka jest na krzywej wznoszącej, podczas gdy LPP dosięgła stagnacja. Inwestorzy to dostrzegają, więc od końca kwietnia kurs akcji właściciela marki House jest silniejszy niż notowania spółki kierowanej przez Marka Piechockiego.
Zarząd Artmana nie wyklucza podniesienia prognozy zysku netto po wynikach trzeciego kwartału. Obecna, 6 mln zł przy 200 mln zł przychodów (co daje 3- -procentową rentowność netto), jest według spółki niezagrożona. Jeśli krakowianie ją zrealizują (a są na to duże szanse, bo drugie półrocze, w tym zwłaszcza czwarty kwartał, to okres żniw dla dystrybutorów odzieży), inwestorzy powinni już na dobre zapomnieć o niespełnionych obietnicach w debiutanckim na GPW roku 2004. Przy zakładanym poziomie zysku wskaźnik cena/zysk (P/E) na koniec roku sięga 19,5.
LPP mimo straty 7,7 mln zł po pierwszym półroczu podtrzymuje prognozę wypracowania 57 mln zł zysku netto na koniec roku. Wymusza to osiągnięcie 13-procentowej rentowności netto w dwóch kolejnych kwartałach, o co łatwo nie będzie, bo w trzech ostatnich latach rekordowe półrocze (w 2004 r.) zamknięto rentownością 10 proc. Gdyby się udało, daje to wskaźnik P/E na poziomie 16,1, a więc około 18-procentowe dyskonto w stosunku do wyceny Artmana, które można wytłumaczyć możliwością weryfikacji przez obie firmy prognoz — tyle że w przypadku pierwszej w dół, w przypadku drugiej — w górę. Polskie spółki są przy tym i tak niżej wyceniane od dużych zagranicznych konkurentów. P/E dla akcji H&M i Inditex (m. in. sklepy Zara) oscyluje wokół 22.