Lublin, Łódź i Modlin lepsze od Radomia

opublikowano: 04-02-2019, 22:00

Regionalne porty sprowadzają na ziemię resort infrastruktury, który chce administracyjnego podziału ruchu dla Lotniska Chopina

3 grudnia 2018 r. Ministerstwo Infrastruktury (MI) rozpoczęło konsultacje dotyczące administracyjnego podziału ruchu. Jako powód podało, że Lotnisko Chopina leży na terenie gęsto zabudowanym, jest ograniczone Południową Obwodnicą Warszawy, która uniemożliwia rozwój dróg startowych, w tym równoległej, ma krzyżujące się drogi startowe, mało dróg kołowania, terminal niedostosowany do rosnącej liczby pasażerów non- -Schengen i obowiązuje na nim tzw. core night, czyli zakaz wykonywania operacji lotniczych w godzinach 23.30-5.30 (wprowadzony w ub. roku).

Pomysł z kosmosu

Porty z Lublina, Łodzi i Modlina nie zostawiają na pomyśle wprowadzenia administracyjnego podziału ruchu suchej nitki. Szefostwo łódzkiego lotniska pisze wprost, że — wbrew informacjom MI — nie jest wcale potrzebny. Port Lotniczy Lublin uważa, że odciążenie stołecznego portu jest możliwe wyłącznie we współpracy rządu z lotniskami, a nie poprzez wprowadzenie odgórnych nakazów. Jak zauważa zarząd łódzkiego lotniska, konsultacje zostały przeprowadzone nieprawidłowo, bo nie ma w nich informacji, który z portów miałby zostać komplementarnym. Resort wymienia bariery rozwoju Lotniska Chopina nie popierając ich żadną analizą, ekspertyzą czy badaniem.

Na dodatek żaden z portów na Mazowszu — ani Modlin, ani Radom — nie spełnia, według władz łódzkiego portu, wymogów dla wprowadzenia administracyjnego podziału ruchu. Należą do nich: obsługa jednego miasta bądź konurbacji, bezpośrednie połączenie transportem publicznym między portami w ciągu 90 minut (pociąg z Lotniska Chopina do Modlina jedzie krócej, ale trzeba się jeszcze przesiąść do autobusu). Zarządy lotnisk z Modlina i Łodzi wskazują, że administracyjny podział ruchu z pominięciem ich spółek może utrudnić lub zagrozić wypełnieniu celu dofinansowania z UE. W przypadku Modlina dofinansowanie zostało udzielone dla rozwoju lotniska komplementarnego dla Lotniska Chopina…

Lotnisko gorszego sortu

Władze tego portu wyrażają zaskoczenie zamiarem wprowadzenia administracyjnego podziału ruchu ze względu na „brak możliwości sprostania wymaganiom rosnącego ruchu lotniczego w kilkuletniej perspektywie” w sytuacji, w której zarządzający Lotniskiem Chopina od dwóch lat blokuje rozwój młodszej spółki.

„Można domniemywać, że podział ruchu jest narzędziem mającym zagwarantować ruch lotniczy na budowanym przez zarządzającego Lotniskiem Chopina (PPL) lotnisku w Radomiu wbrew potrzebom i zainteresowaniu rynku lotniczego” — czytamy w piśmie z Modlina do MI.

Władze portu nie dostały zgody PPL, jednego z czterech udziałowców, na emisję obligacji wartych 60 mln zł. Obecnie starają się o kredyt wart 47 mln zł. Inwestycje są potrzebne, by zwiększyć przepustowość do 6 mln pasażerów rocznie. PPL kupiło lotnisko w Radomiu w październiku 2018 r. za 12,7 mln zł (w formule pre-pack, czyli przygotowanej likwidacji). Spółka zamierza zainwestować w port w pierwszym etapie 425 mln zł, co pozwoli na obsługę 3 mln pasażerów rocznie.

Jak to zrobić

Przedstawiciele regionalnych lotnisk proponują inne rozwiązanie problemów Lotniska Chopina.

— Część ruchu na najbardziej popularnych trasach mogą przejąć lotniska zlokalizowane „dookoła” Mazowsza — te połączenia są obecnie zasilane głównie pasażerami spoza Warszawy. Mogą one też stać się lotniskami początkowymi dla pasażerów, którzy obecnie zaczynają podróż z Warszawy i podróżują z liniami tradycyjnymi — mówi Piotr Jankowski, rzecznik Portu Lotniczego Lublin, który odmówił przekazania stanowiska przekazanego do MI.

Wojciech Rosicki, wiceprezydent Łodzi, wystosował do Andrzeja Adamczyka, ministra infrastruktury, pismo, w którym informuje, że łódzki port może przyjąć dodatkowe 1,75 mln pasażerów rocznie. Według Anny Midery, prezes lotniska, przy niewielkich nakładach na przebudowę strefy odlotowej i inwestycji Straży Granicznej w obszarze kontroli paszportowej, mogłoby to być nawet 2,1 mln pasażerów. Władze lotniska w Lublinie szacują, że port mógłby już w tym roku przejąć 770 tys. pasażerów, a w 2026 r. — nawet 1,2 mln. Wystarczyłoby zwiększyć liczbę połączeń między Warszawą a Lublinem, bo już w 2018 r. ok. 350 tys. pasażerów z Lublina przesiadało się w Warszawie na dalsze loty. Rozwiązaniem mogłoby być zwiększenie oferty z Lublina do Londynu, a także Mediolanu, Paryża, wybranych miast w Skandynawii i na Ukrainię, a w przypadku czarterów — kurortów w Turcji, Grecji, Bułgarii i Egipcie.

„W przypadku wykorzystania infrastruktury innych lotnisk zlokalizowanych w regionach ościennych w stosunku do Mazowsza w Łodzi, Bydgoszczy i Szymanach możliwe jest „odzyskanie” miejsca na Lotnisku Chopina dla kolejnych 2-2,5 mln pasażerów w roku 2019 do 2,8-3,5 mln pasażerów w roku 2026” — wynika z pisma lubelskiego portu, do którego dotarł „PB”.

Tak tylko pytamy

Resort infrastruktury podkreśla, że nie ma jeszcze decyzji o administracyjnym podziale ruchu.

— Rozpoczął się proces analizy dokumentów, które wpłynęły w ramach konsultacji. Zakładamy, że ich analiza oraz przygotowanie stanowiska potrwa około 30 dni — mówi Szymon Huptyś, rzecznik prasowy MI.

Cały proces planowany jest na około 12-13 miesięcy.

— Etap formalnych konsultacji i wystąpienia o pozytywną decyzję Komisji Europejskiej został, zgodnie z przepisami, przewidziany w dalszej kolejności. Rozmowy z KE będą dotyczyły konkretnego projektu decyzji o podziale ruchu — mówi Szymon Huptyś.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy