Lublin nie chce słomy

Norwegowie dają sobie jeszcze rok, PGE już rozważa rezygnację, a prywatny Megatem musi się liczyć z oporem.

W Lublinie słoma jest na cenzurowanym. Najświeższy dowód to decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA), który cofnął sprawę norweskiej firmy TergoPower do niższej instancji. Norwegowie walczą w sądzie z decyzją lubelskiego ratusza, który odmówił wydania decyzji środowiskowej.

Zobacz więcej

Jakub Orzechowski

Decyzję WSA uważają za niekorzystną, bo sąd nie zajął się kwestiami merytorycznymi, znalazł natomiast uchybienia czysto formalne. Inwestycja TergoPower jest więc w Lublinie zablokowana, a szanse na wygraną w sądzie są wciąż trudne do oszacowania. — Dajemy sobie maksymalnie rok na podjęcie decyzji: kontynuować prace w Lublinie czy nie — mówi Oystein Kvarme, prezes TergoPower.

Miasto się odwróciło

TergoPower od siedmiu lat pracuje nad postawieniem w Lublinie elektrowni opalanej słomą. Ma kosztować około 170 mln EUR, mieć moc 50 MW i dawać pracę rolnikom w regionie. O ile początkowo władze Lublina patrzyły na Norwegów przychylnie, o tyle w zeszłym roku zmieniły nastawienie. Ostatecznie odmówiły wydania pozwolenia. Dla Norwegów jest to problem.

— Generalnie nasza polityka inwestycyjna opiera się na współpracy z tymi samorządami, które mają przychylne nastawienie do naszych projektów i doceniają wartość technologii, które wnosimy — mówi Oystein Kvarme. Dla firmy ważna jest opinia miasta, a dla miasta — opinia mieszkańców. Z tym drugim jest problem.

— Wielu mieszkańców i radnych uważa, że spalanie dużej ilości biomasy w mieście jest niekorzystne, bo emituje pyły oraz szkodliwe substancje. Ponadto przywożenie do miasta słomy w ilości ponad 100 ciężarowych samochodów dziennie zwiększy ruch uliczny, wpłynie na zużycie dróg, podniesie ilość spalin oraz poziom hałasu. Specjaliści uważają też, że skok popytu na słomę skłoni rolników do sprzedaży całych zasobów, co przełoży się negatywnie na użyźnienie gleby, a następnie na jakość produkowanej żywności — mówi Tomasz Pitucha, przewodniczący klubu radnych PiS w Lublinie.

TergoPower nie traci jednak nadziei. — Odbędziemy ostatnią turę rozmów, żeby powtórzyć argumentację i dostać ostateczną odpowiedź, czy chcą z nami współpracować. Poza tym z większym zaangażowaniem zajmujemy się pozyskiwaniem nowych lokalizacji w Polsce — mówi Oystein Kvarme.

PGE traci motywację

Miejsce dla słomy widziała dotychczas w Lublinie PGE, która ma tam elektrociepłownię gazową. Przygotowuje się do budowy elektrociepłowni na biomasę, ale pozwoleń jeszcze nie ma. Nieoficjalnie wiadomo, że nie robi sobie wielkich nadziei. Po pierwsze — zdaje sobie sprawę z oporu społecznego, a po drugie — nie jest przekonana o potrzebie stawiania kolejnego źródła ciepła dla miasta.

Najbardziej zaawansowany jest projekt elektrociepłowni Megatem, należącej do lokalnego biznesmena. On też planuje budowę elektrociepłowni na biomasę, choć oprócz słomy zamierza spalać w niej zrębki. Nad dwójką pozostałych inwestorów Megatem ma tę przewagę, że ma już pozwolenia, ale ostatecznej decyzji o budowie jeszcze nie podjął. Od lokalnych polityków można usłyszeć, że ta inwestycja też budzi dyskusje. Mimo otrzymania czarnej polewki TergoPower się nie zniechęca.

— Nadal wierzymy w biznes w Polsce. To naturalne miejsce dla energetyki odnawialnej, opartej na spalaniu słomy — mówi Oystein Kvarme.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Lublin nie chce słomy