Łukoil nadal chce rafinerię

Paweł Janas
opublikowano: 08-05-2003, 00:00

Rosyjski koncern paliwowy Łukoil nadal chce grać o polski rynek paliwowy. Myśli więc o udziale w prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Kolejny raz deklaruje też uruchamianie w Polsce sieci stacji paliw.

Quiz pod tytułem, czy rosyjskie koncerny naftowe wejdą do Polski, trwa nadal. Wczorajsze wypowiedzi Nikołaja Iwczikowa, dyrektora wykonawczego Łukoil Polska, wzmacniają pozycję tych, którzy twierdzą, że prędzej czy później Rosjanie muszą pojawić się nad Wisłą.

— Łukoil chce kontynuować rozmowy z przedstawicielami polskich władz w sprawie prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Nie wyklucza wejścia w sojusze z firmami międzynarodowymi — zapewnia Nikołaj Iwczikow, dyrektor wykonawczy Łukoil Polska.

Wcześniej brak zainteresowania udziałem w prywatyzacji pomorskiej rafinerii deklarował na łamach „PB” Hubert Thouvenot, francuski wiceprezes Jukosa, głównego rywala Łukoila na rynku rosyjskim.

— Wstępnie interesowaliśmy się przejęciem gdańskiej spółki. Dla nas jednak ten proces trwa stanowczo za długo — podkreślał wiceprezes.

Obie rosyjskie firmy łączy jedno — deklarują, że nie chcą kupować akcji PKN Orlen, choć część udziałów płockiego giganta znajduje się w obrocie giełdowym i byłaby łatwiejsza — z technicznego punktu widzenia — do przejęcia.

— Kwestia ewentualnego udziału w późniejszej prywatyzacji PKN Orlen nie jest w ogóle rozpatrywana przez zarząd Łukoila — podkreśla dyrektor Iwczikow.

Łukoil kolejny raz w ciągu kilku ostatnich lat zadeklarował natomiast zainteresowanie sprzedażą ropy naftowej i produktów ropopochodnych w Polsce.

— Bardzo interesują nas rynki zagraniczne, gdzie nie tylko chcemy zwiększyć sprzedaż ropy naftowej o 20 proc., ale zamierzamy też silniej niż dotychczas sprzedawać produkty ropopochodne, w tym paliwa silnikowe. W związku z tym planujemy uruchamianie stacji paliw w takich krajach, jak Polska, Grecja, Serbia, Rumunia, Białoruś i Ukraina — mówi dyrektor Iwczikow.

Jego zdaniem, w Polsce Łukoil mógłby uruchomić w ciągu trzech-czterech lat około 50 stacji benzynowych.

Rosjanie chcą również dalej zwiększać swoją obecność w polskim rynku gazu płynnego.

— W tym roku chcemy sprowadzić do Polski 198 tys. ton tego paliwa — dodaje Nikołaj Iwczikow.

Dla porównania, Jukos twierdzi, że najlepiej mu idzie zarabianie na sprzedaży ropy, m.in. dla Orlenu, i zapewnia, że będzie rozszerzał ten segment działalności. W przeciwieństwie do Łukoila deklaruje — w każdym razie oficjalnie — że nie zamierza sprzedawać gotowych paliw.

Zdaniem analityków, Rosjanie patrzą jednak łakomie na polski rynek paliwowy.

— Polska jest stale atrakcyjna dla wielu firm, takich jak Łukoil czy Jukos, a także potencjalnie dla autriackiego OMV czy fińskiego Fortum — podkreśla Wiesław Skwarko, członek zarządu firmy Rotschild Polska, doradzającej m.in. Nafcie Polskiej przy prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej.

Jego zdaniem, aktywność inwestorów rosyjskich w Polsce może stanowić zachętę do inwestowania w Polsce także dla firm z innych państw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu