Od najbardziej prozaicznych spraw codziennych po spełnienie najśmielszych czy najdziwniejszych życzeń, zasługujących na miano zadań specjalnych. Na taki luksus mogą liczyć najważniejsi klienci banków. Prywatnego asystenta nie zdziwią nawet najbardziej wyszukane i z pozoru niemożliwe do zrealizowania prośby.
Życzenie kształtuje usługę
Rezerwacja stolika w restauracji na szczycie wieży Eiffla, organizacja trudnych do zdobycia biletów w godzinę, zorganizowanie kolacji z Dalajlamą czy wynajęcie trupy cyrkowej na urodziny dziecka – to tylko niektóre ze specjalnych życzeń, których realizacji mogą sobie życzyć wyjątkowi klienci banków. Za odpowiednią opłatą mogą też oddać wszystkie nieprzyjemne obowiązki wykwalifikowanemu asystentowi, często dostępnemu całą dobę i siedem dni w tygodniu.
- To kombinacja asystenta, doradcy, a często nawet powiernika. Definicja lub określenie specyfiki usługi concierge jest o tyle trudne, że kształtują ją wyłącznie potrzeby odbiorców, które przybierają najbardziej zaskakujące formy. Są to zarówno proste sprawy życia codziennego, uciążliwe formalności, wyszukanie optymalnych przesiadek podczas podróży czy zorganizowanie zakupów, jak też sprawy nagłe, bardzo delikatne i te wyjątkowo karkołomne – tłumaczy Iwona Żelazna z Noble Concierge.
Przedstawiciele banków przyznają, że luksus ma swoją cenę, choć nie zawsze musi być ona wysoka. Zależy głównie od wymagań klienta. Tak jak w przypadku każdej innej usługi opcja podstawowa jest tańsza, a życzenia specjalne droższe. W ofercie części instytucji cena concierge jest związana z utrzymywaniem wysokich wpłat na rachunek lub określonego stanu aktywów w banku (np. rzędu 100 czy 150 tys. zł).
– Całodobowa pomoc, a bardzo często realizacja marzeń, z której jesteśmy najbardziej dumni, wbrew pozorom nie kosztuje majątku. Roczny abonament Noble Concierge wynosi 6000 zł, a przy zakupach korporacyjnych lub większych obrotach może być jeszcze negocjowana – informuje Iwona Żelazna.
Popyt stale rośnie
Chętnych nie brakuje. Usługi concierge rozwijają się w Polsce od dekady. Wraz ze wzrostem zamożności ludzi zapotrzebowanie na osobistych asystentów rośnie.
- Widzimy duże zainteresowanie usługami typu assistance i concierge. Zwykle jest tak, że jak klienci spróbują, to często wracają do tej usługi. Najtrudniejsze jest przełamanie nieufności i wykonanie po raz pierwszy telefonu do osobistego asystenta. Na takie usługi decyduje się też coraz więcej instytucji – mówi Marcin Kołakowski z departamentu bankowości osobistej Raiffeisen Polbanku.
- Przez siedem lat liczba odbiorców naszych usług urosła z kilkudziesięciu do kilku tysięcy. Liczba spraw realizowanych miesięcznie skoczyła o ponad 40 proc. tylko przez ostatnie trzy lata. Rynek rośnie – potwierdza Iwona Żelazna.
Na rynkach rozwiniętych usługi concierge działają znacznie dłużej. A mocniejsze klasy średnia i wyższa tworzą nieporównanie lepsze warunki działania. Większy apetyt na luksus widać również w danych rynkowych. Według badania przeprowadzonego przez KPMG w 2013 r. wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce wzrosła o prawie 6 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Przez dwa kolejne lata na zaś – według ekspertów – nastąpić wzrost o kolejne 20 proc., co ma być efektem coraz lepszej koniunktury w Polsce.