Rośnie popyt na drogie mieszkania i luksusowe apartamenty. Dobra lokalizacja liczy się dziś w dużo większym stopniu niż cena.
Mieszkania o podwyższonym standardzie i apartamenty bez problemu znajdują dziś nabywców. Do ich sprzedaży deweloperzy nie potrzebują nawet reklamy.
— Budujemy apartamenty i mieszkania z wyższej półki w dobrej lokalizacji. Jednak do tej pory ani razu się nie reklamowaliśmy. Mimo to nie mieliśmy żadnych problemów ze sprzedażą. Wiadomości o naszych inwestycjach zawsze rozchodzą się pocztą pantoflową — przekonuje Andrzej Piliszek, prezes Myoni.
Jego firma ostatnio wybudowała m.in. apartamenty w warszawskim Wilanowie. Rozpoczęła też budowę apartamentowca przy ul. Łowickiej na Mokotowie. Budynek będzie miał własny ba- sen i fitness club. Architektura obiektu nawiązuje do eleganckiej międzywojennej zabudowy starego Mokotowa, całość harmonijnie wpasowuje się w atmosferę dzielnicy.
Inwestycja będzie zakończona dopiero za rok, ale Myoni już sprzedało ponad dwie trzecie mieszkań, mimo że ich ceny nie należą do niskich — od 7 do 11 tys. zł za mkw.
Kłopotów ze sprzedażą nie ma też firma Convector Development, która buduje apartamentowiec w Krakowie na Ruczaju. Inwestycja będzie ukończona przed końcem 2006 r., ale jeszcze przed jej rozpoczęciem sprzedano prawie 40 proc. mieszkań.
— Nowe inwestycje usytuowane w pobliżu krakowskiej starówki sprzedają się błyskawicznie, mimo że cena apartamentów wynosi tutaj 3 tys. EUR za mkw. Kupują je zarówno osoby prywatne, jak i firmy, traktując je jednocześnie jako dobrą lokatę kapitału — mówi Joanna Loranty z krakowskiej agencji Ober Hause.
Chętniej z widokiem
Skąd bierze się tak duże zainteresowanie drogimi mieszkaniami?
— Atrakcyjność peryferyjnych okolic spada. Dobra lokalizacja liczy się dziś w dużo większym stopniu niż cena. Kupując mieszkanie w dobrym punkcie, o podwyższonym standardzie, wiele osób ma pewność, że właściwie lokuje swoje pieniądze — tłumaczy Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości (WGN).
Jego zdaniem, coraz więcej osób decyduje się też na sprzedaż domu pod miastem i kupno apartamentu w centrum.
— Klienci często wolą zapłacić więcej, niż tracić czas na uciążliwe dojazdy. Coraz bardziej cenią sobie również wygodę i bezpieczeństwo — przekonuje Leszek Michniak.
Nabywcy zwracają także większą uwagę na projekt i przede wszystkim standard wykończenia mieszkania. Ważne jest też dogodne połączenie komunikacyjne.
Najszybciej sprzedają się dziś prestiżowe lokalizacje. W Warszawie dobrymi adresami są Mokotów i Wilanów, w Trójmieście apartamenty położone nad morzem. W Krakowie największą popularnością cieszą się mieszkania z widokiem na Wawel lub usytuowane w bezpośrednim sąsiedztwie Starówki.
Nowe inwestycje deweloperskie powstają dziś najczęściej w bliskim sąsiedztwie centrów miast. Niestety, ma to również wpływ na ceny — dużo wyższe niż w przypadku innych lokalizacji. Powodem są przede wszystkim wysokie ceny gruntów znajdujących się w centrum dużych metropolii.
Wciąż za mało
Standard nowo budowanych mieszkań jest jednocześnie nieporównanie wyższy niż oddawanych do użytku jeszcze kilka lat temu. Wiele z wczorajszych luksusów nie jest już traktowanych jak oferta z najwyższej półki.
— Apartament z definicji ma metraż powyżej 80 mkw. Powinien być wykonany pod klucz z materiałów najwyższej jakości, a dodatkowo być wyposażony w klimatyzację. Ważna jest także odpowiednia liczba miejsc postojowych. Budynek powinien być dodatkowo ogrodzony, monitorowany i chroniony — mówi Leszek Michniak.
Jego zdaniem, lokale, które tylko częściowo odpowiadają tej definicji, to mieszkania o podwyższonym standardzie.
W luksusowych apartamentowcach za 1 mkw. trzeba dziś zapłacić w granicach od 5 tys. do 12 tys. zł. Jednak są to i tak ceny niższe od mieszkań o podobnym standardzie w innych stolicach europejskich.
Do niedawna na ten najwyższy standard mogło sobie w Polsce pozwolić niewielu nabywców. To się jednak powoli zmienia. Coraz bogatsza oferta kredytowa powoduje jednak, że nabywców drogich mieszkań jest coraz więcej.
Zdaniem Leszka Michniaka, rynek mieszkań i apartamentów czeka dalszy rozwój. Powodem jest przede wszystkim wciąż zbyt niska podaż takich mieszkań. Ich zakup coraz częściej traktowany jest również jako dobra lokata kapitału.
— Ten rynek w Polsce dopiero dojrzewa — ocenia prezes WGN.