Najnowszy odczyt wskaźnika Base Index, który mierzy kondycję polskiej branży e-commerce na podstawie danych sprzedażowych z 3 tys. e-sklepów, wskazuje, że sprzedaż w lutym była niższa niż w styczniu o 10,3 proc. Liczba zamówień spadła o 10,1 proc., a średnia wartość zamówienia zmniejszyła się o 0,2 proc., do 197,9 zł.
W ujęciu rok do roku wskaźniki są znacznie lepsze. Sprzedaż w internecie była wyższa niż przed rokiem o 10,5 proc. Złożył się na to wzrost liczby zamówień o 9,3 proc. oraz wzrost średniej wartości zamówienia o 1,1 proc.
E-sprzedaż krajowa wzrosła o 7,9 proc. rok do roku. Tymczasem sprzedaż transgraniczna w tym samym okresie zanotowała 22,8-procentowy wzrost. Jej udział w obrotach polskich sprzedawców wyniósł 19,8 proc.
– Wzrost indeksu o 10,5 proc. rok do roku przy niemal stabilnej wartości koszyka dowodzi, że rynek rośnie organicznie dzięki większej liczbie zamówień, a nie jedynie inflacyjnej korekcie cen. Najmocniejszym sygnałem strategicznym jest wzrost sprzedaży zagranicznej, co pokazuje rosnącą konkurencyjność polskich e-commerce'ów w Europie. Marzec napawa optymizmem – przygotowania do Wielkanocy, wiosenne kolekcje i dłuższe dni powinny wyraźnie podbić ruch w e-commerce - mówi Aleksandra Rząd, szefowa business intelligence w Base.
Kategorią, która w styczniu zaliczyła największy wzrost, była motoryzacja.
Pozorne hamowanie, prawdziwe wyzwania
Według Jakuba Rajskiego, dyrektora ds. konsultingu i członka zarządu Fast White Cat z Digitree Group, spadek Base Index może na pierwszy rzut oka niepokoić, ale – jak podkreśla – diabeł tkwi w szczegółach, a dokładniej w kalendarzu.
– Luty to najkrótszy miesiąc w roku, a niemal identyczny spadek wolumenu zamówień jak miesiąc wcześniej przy stabilnej wartości koszyka jasno dowodzi, że rynek nie stracił impetu, tylko po prostu zabrakło dni sprzedażowych – mówi Jakub Rajski.
Jego zdaniem prawdziwy obraz rynku wyłania się z danych w ujęciu rok do roku.
– Te potwierdzają dobrą kondycję branży, ale jedna liczba w raportach powinna zapalić u sprzedawców lampkę ostrzegawczą – średnia wartość zamówienia wzrosła o skromne 1,1 proc. Przy obecnej inflacji oznacza to, że realnie wkładamy do koszyków mniej. Konsumenci stali się łowcami okazji. Kupują częściej, ale bardzo ostrożnie zarządzają budżetem – zauważa członek zarządu Fast White Cat.
Ferie sprzyjają zakupom poza siecią
Tomasz Gutkowski, dyrektor ds. rozwoju biznesu w obsługującej sektor e-commerce firmie informatycznej Univio, przypomina, że w lutym zazwyczaj następuje zmęczenie i odreagowanie po odbywającym się od listopada festiwalu okazji zakupowych.
– W zasadzie już w styczniu mamy efekt lądowania konsumenta, a w lutym jest to bardziej spotęgowane. Nie bez znaczenia jest również fakt, że luty jest najkrótszym miesiącem w roku. Kolejna kwestia to ferie, które cała Polska obchodziła w różnych tygodniach tego miesiąca, co sprawiło, że nastąpiła mniejsza konsumpcja online na rzecz kanału offline. W tym okresie zimowi wczasowicze wydawali pieniądze na wyjazdy, podróże, restauracje, pensjonaty czy lokalne atrakcje – tłumaczy Tomasz Gutkowski.
Zwraca uwagę, że luty uznawany jest przez branżę handlową za najtrudniejszy miesiąc przed wiosennym ożywieniem.
– Już wkrótce należy wyczekiwać wiosennego przebudzenia w wynikach sprzedaży. Ale wciąż dużą niewiadomą jest kwestia inflacji. Kryzys na Bliskim Wschodzie mocno podniósł ceny ropy, a jak wiadomo, przekłada się ona na niemal wszystkie sektory gospodarki, na logistykę i handel też. Potencjalnie przedłużający się konflikt zbrojny może wywołać średnioterminowy wzrost cen wielu produktów i usług – akcentuje dyrektor ds. rozwoju biznesu Univio.
