Luxon szuka kapitałowego dopalacza

opublikowano: 24-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Producent opraw LED rozgląda się za nowym inwestorem finansowym. Kusi wizją szybkiego wzrostu popytu na energooszczędne oświetlenie

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak rozwija się polski rynek LED
  • na co potrzebuje kapitału Luxon produkujący oprawy oświetleniowe pod Wrocławiem
  • jaka jest strategia ekspansji spółki

Pół dekady temu założyciele producenta opraw oświetleniowych Luxon LED poinformowali w PB, że poszukują inwestora finansowego. Jak sami opisywali, „po publikacji od razu rozdzwoniły się telefony, a do biura zaczęły spływać maile od zainteresowanych". W końcu 45-procentowy pakiet akcji za 3,5 mln zł kupił fundusz private equity współzarządzany przez Noble Funds TFI oraz CVI Dom Maklerski.

Teraz horyzont inwestycyjny funduszu powoli się kończy, a Luxon zaczął się rozglądać za nowym partnerem finansowym.

– Wybraliśmy już doradcę transakcyjnego i rozpoczęliśmy rozmowy z kilkunastoma funduszami. Tempo rozwoju spółki uzasadnia dwucyfrowy mnożnik EBITDA przy wycenie, co pozwoli nam na realizację strategii i dalszy dynamiczny rozwój na rynku krajowym i europejskim. Chcemy w tej rundzie zbudować firmę o przychodach ponad 200 mln zł i marżą EBITDA w okolicach 15 proc. – mówi Krzysztof Ostrowski, prezes Luxonu.

Świetlna historia
Świetlna historia
Luxon zarządzany przez Krzysztofa Ostrowskiego i Macieja Szotta powstał 15 lat temu w piwnicy. Teraz spółka ma pod Wrocławiem sporą fabrykę opraw oświetleniowych zatrudniającą ponad 100 osób i rosnący apetyt na ekspansję zagraniczną.
Tomasz Walków

Z piwnicy do fabryki

Spółka działa od 2008 r., jest producentem i dostawcą usług w segmentach przemysłu, oświetlenia ulicznego i handlu wielkopowierzchniowego. Założyli ją na początku studiów Krzysztof i Marek Ostrowscy oraz ich kolega Maciej Szott.

– Niewiele jest na rynku firm, w których średnia wieku zespołu zarządzającego to 35 lat, przy 15 latach doświadczenia – mówi Maciej Szott, wiceprezes Luxonu.

Na początku firma, działając w piwnicy Macieja Szotta, zajmowała się sprzedażą taśm LED, ale potem zaczęła produkować oprawy oświetleniowe. Dziś z zatrudniającego ponad 100 osób zakładu w Krępicach pod Wrocławiem wyjeżdża ok. 100 tys. opraw rocznie.

– Obecne otoczenie nie sprzyja większości biznesów, ale nasz model od początku bazował na dostarczaniu technologii pozwalającej oszczędzać energię. Jesteśmy więc beneficjentem znacznego wzrostu jej cen. Mimo rosnących kosztów pracy, elektroniki i materiałów, jak stal i aluminium, przekładających się na wzrost cen lamp, okres zwrotu z inwestycji w nasze produkty znacznie się skrócił. Projekty realizowane dla naszych klientów jeszcze niedawno charakteryzowały się zwrotem z inwestycji w półtora roku. Teraz jest trzy razy szybciej – mówi Maciej Szott.

Miliardy w świetle

Globalny rynek oświetlenia obejmujący oświetlenie domowe, biurowe, przemysłowe, samochodowe itp. jest wart ponad 300 mld USD. W ostatniej dekadzie dużą część tego tortu tradycyjnym technologiom odebrały energooszczędne oprawy LED. W 2020 r. ten segment rynku był wyceniany na 75 mld USD rocznie i według prognoz Mordor Intelligence powinien do 2026 r. rosnąć w średnim tempie 14 proc. rocznie, do poziomu 160 mld USD. Europejscy producenci odpowiadają za ok. 30 proc. wartości rynku, a w tym wyniku spory udział mają firmy działające w Polsce. Największym producentem w kraju jest Signify wydzielone kilka lat temu z holenderskiego koncernu Philips, które ma fabryki w Kętrzynie i Pile zatrudniające ponad 4 tys. osób i generujące rocznie ponad 6 mld zł przychodów. Znaczącymi graczami są też m.in. Kanlux, giełdowy LUG i ES-System, zdjęty z GPW dwa lata temu przez norweską grupę Glamox. Krajowi producenci przyciągają też uwagę funduszy private equity. Pod koniec ubiegłego roku fundusz Avallon przejął kontrolę nad Norlysem, który w zakładzie w Nowym Sączu wyspecjalizował się w produkcji oświetlenia zewnętrznego.

Zagraniczna ekspansja

Luxon w 2020 r. miał 35 mln zł przychodów, w ubiegłym roku sprzedaż wzrosła do ok. 45 mln zł, teraz spodziewa się blisko 60 mln zł przychodów i ok. 6 mln zł zysku na poziomie EBITDA. Spółka zakłada, że będzie w stanie zwiększać przychody w średnim tempie przekraczającym 20 proc. rocznie.

Pieniądze od poprzedniego inwestora poszły na budowę infrastruktury, czyli własnego zakładu, oraz rozwój produktów.

– Uzyskane w ramach obecnej rundy pieniądze zostaną przeznaczone w pełni na skalowanie sprzedaży oraz rozwój własnego software’u do monitoringu i zarządzania efektywnością energetyczną. Zakładamy, że naszym głównym motorem napędowym będą odbiorcy z polskiego przemysłu, ale dzięki kolejnej rundzie będziemy mogli zbudować pozycję na rynkach zachodnioeuropejskich, przede wszystkim w Niemczech. Już realizujemy tam kontrakty, m.in. dla europejskiego lidera branży lotniczej – mówi Krzysztof Ostrowski.

Luxon pierwsze kroki w Niemczech stawiał siedem lat temu.

– Przeszliśmy w zasadzie przez wszystkie modele biznesowe – od producenta typu OEM przez dystrybucję aż po sprzedaż bezpośrednią. Obecnie przez naszą spółkę Luxon GMBH realizujemy kontrakty dla największych firm przemysłowych w Niemczech. Zakładamy, że doświadczenie nabyte na rynku niemieckim, będącym jednym z najtrudniejszych w Europie, pozwoli nam na dynamiczny rozwój w najbliższych latach. W planach mamy również akwizycje w Europie Zachodniej – zapowiada Maciej Szott.

Poza przemysłem Luxon liczy na wzrost popytu na rynku usług publicznych, czyli w segmencie oświetlenia drogowego i ulicznego.

– Efektem realizacji naszej strategii na lata 2023-27 powinno być osiągnięcie poziomu biznesu atrakcyjnego dla większych funduszy private equity i inwestorów branżowych – mówi Krzysztof Ostrowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane