Madziar z Lechem w drodze do Rusa

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-04-20 00:00

Morlen (twór powstały z połączenia węgierskiego MOL i polskiego PKN Orlen, czyli środkowoeuropejski koncern paliwowy) to dobry pomysł, bo umocni naszą pozycję w regionie — wołają jedni. Zdrada, to tylko pretekst, by kontrolę nad powstałą w ten sposób firmą przejął najbardziej znany doktor III RP, dr Jan Kulczyk, i to też tylko po to, by jak najszybciej (oczywiście z zyskiem) przekazać ją w ręce rosyjskiego Jukosa — krzyczą drudzy. I tak się przekrzykują, że w tym szumie, zamieszaniu, już dawno zapomnieli, o co się kłócą, co jest możliwe, a co pozostaje tylko mrzonką bądź wyimaginowanym straszakiem.

Podpisany przez zainteresowane strony list intencyjny, dotyczący ewentualnego połączenia PKN Orlen z węgierskim MOL, ma „datę ważności” upływającą 30 kwietnia. W sytuacji, kiedy mamy ustępującego premiera, który przestanie pełnić tę funkcję dwa dni później, wychodzącego ministra skarbu, który najprawdopodobniej odejdzie jeszcze przed tym terminem, trudno nawet pomyśleć o podjęciu wiążącej decyzji. Można jedynie mówić o przedłużeniu terminu jego ważności.

Zwolennicy fuzji mówią o efekcie synergii, który miałby spowodować, że wartość nowo powstałej firmy byłaby o miliard dolarów wyższa niż suma aktywów obu firm z osobna. Nie wspominają natomiast, że to i tak byłoby bardzo niewiele jak na warunki Europy czy świata, i ani o jotę nie przybliżyłoby takiej firmy do złóż ropy — a przecież tylko to naprawdę się liczy. Ale to i tak tylko małe przemilczenie w stosunku do demagogii, jaką uprawiają przeciwnicy fuzji. W jaki bowiem sposób połączenie PKN Orlen z MOL miałoby ułatwić penetrację i przejęcie nowego organizmu przez przeżywający poważne kłopoty rosyjski Jukos (którego połowa zarządu siedzi w areszcie, a druga zastanawia się, jak aresztu uniknąć) pozostanie ich słodką, niezgłębioną tajemnicą. Niezgłębioną, bo sami nie znają jej rozwiązania. Za to lubią straszyć.

Inna sprawa, że w myśl zasady, iż kapitał nie ma obywatelstwa i nie zna granic (dowodów na to było aż nadto wiele), potrafię sobie wyobrazić, że PKN Orlen (Lech) kupuje czeski Unipetrol (Czech), zawiera fuzję z MOL (Madziar) i razem to wszystko łączy się np. z Jukosem (Rus). Niemożliwe? Stasio też mówił: niemożliwe Danusiu (jedna z głupszych emitowanych ostatnio reklam). A okazało się możliwe. Pożyjemy więc — zobaczymy. Jest to tak samo możliwe jak dziesiątki innych scenariuszy.