- Złodzieje impulsów doładowujący karty Pop kosztem abonentów Telekomunikacji Polskiej SA wymyślili nowy
sposób na oszustwa. Coraz częściej odwiedzają firmy lub osoby prywatne i pod pretekstem wykonania ważnego telefonu zwiększają sobie limity. Przygotowują się też do klonowania kart SIM - informuje "Życie Warszawy".
"Do naszych drzwi puka sympatyczny młody człowiek. Pyta się, czy może zadzwonić w ważnej sprawie. Kiedy dostaje się do aparatu, wykręca jakiś numer. Po krótkiej rozmowie dziękuje i wychodzi. W rzeczywistości wykręcał numer 0-300-900-900 - usługę TPSA pozwalającą na doładowanie kart Pop" - opisuje gazeta.
"Sposób +na telefon+ nasi oszuści przejęli od rosyjskich mafiosów z USA. Tam oszuści, podając się za pracowników firm kurierskich, odwiedzali biura, mówiąc, że mają paczkę do nieistniejącego pana Smitha. Gdy pracownicy twierdzili, że to pomyłka, kurier prosił o możliwość wykonania telefonu do centrali. W rzeczywistości dzwonili na specjalną linię płatną po kilka
tysięcy dolarów za minutę. - Nasi złodzieje rozwinęli ten pomysł. Odwiedzają różne firmy i zwykłych ludzi - mówi stołeczny policjant" - czytamy na łamach dziennika.
"Coraz częściej klonowane są karty SIM. Specjalne czyste karty sprowadzane z Zachodu pozwalają na jednym chipie wgrać numery z kilku sieci. - Mając taką kartę, dzwonisz na cudzy rachunek. Oczywiście nikt nie może zadzwonić do ciebie. Urządzenie do skanowania kosztuje jednak kilka tysięcy dolarów - mówi jeden z
naszych rozmówców" - piszą dziennikarze "Życia Warszawy".
"Klonowanie jest jeszcze w powijakach, choć tak spreparowane karty można już kupić na bazarach. Według naszych informacji, udział w tym mają grupy z Armenii, które sprzedają numery do tzw. zdrapek pozwalających doładować karty prepaidowe. Wykrycie tego oszustwa jest niemal niemożliwe" - czytamy w dzienniku.