Spodziewałem się, że Rosja poczeka rok, może nieco dłużej, na skutki reform wymuszonych przez MFW, które to reformy doprowadzą do dużego wrzenia społecznego. Zakładałem, że dopiero wtedy rozpocznie się to, co już teraz widzimy. Okazuje się, że Rosja czekać nie chce. Piszę Rosja, bo nie ulega wątpliwości, że bez jej pomocy separatyści nie byliby zdolni do tak agresywnych działań. Faktem jest też jednak, że są popierani przed dużą część społeczeństwa, a Rosjan jest na Ukrainie kilkanaście milionów. Wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby w Polsce było 1/3 obywateli innej narodowości…
Wydaje się oczywiste, że ten rok rozpoczyna nową epokę w relacjach Rosja – reszta świata, a to może niedługo dużo zmienić w naszym życiu. Tym bardziej dużo może zmienić na rynkach finansowych. Wystarczy, żeby USA i UE zastosowały poważne sankcje gospodarcze (ku czemu zdaje się idzie). To w odwecie wywołałoby reakcję rosyjską wycelowaną w niektóre państwa europejskie.
Wśród nich z pewnością byłaby Polska. Wystarczyłoby embargo na import z Polski, żeby polski PKB w tym roku zmniejszył się o około dwa punkty procentowe. Wtedy prognozy ponad trzyprocentowego wzrostu można by odłożyć do lamusa. A co by się stało, gdyby na Ukrainie wybuchła wojna domowa, do której może być już bardzo blisko? Musielibyśmy się liczyć z zalewem ukraińskich emigrantów, a to też położyłoby się ciężarem na finansach naszego państwa.
Nic dziwnego, że ostatnio zwiększa się poparcie dla PSL i Nowej Prawicy, które zdają się najbardziej brać pod uwagę interesy polskich obywateli. Krótkoterminowe interesy, bo jeśli chodzi o długoterminowe to można długo dyskutować, czy dla Polski bardziej korzystne byłoby podejście, które prezentują Węgry (prorosyjskie), czy to prezentowane przez nasz główny nurt polityczno-medialny. W każdym razie z głosu taksówkarzy, z którymi czasem jeżdżę wynika, że główny nurt rozmija się z nastrojami. Całe szczęście, że nasz rząd przyjął zasadę – ani kroku przed jednolitym frontem europejskim.
To jest już jednak czysta polityka, w która wchodzić (publicznie, bo swoje stanowisko mam) nie będę. Nie oprę się jednak napisaniu o tym, że nadal śmieszą mnie politycy, którzy w swoich wypowiedziach w jednym zdaniu domagają się poważnych sankcji nałożonych na Rosję, a w drugim grzmią, że polscy przedsiębiorcy ponoszą straty. Ci właśnie politycy chcieliby zrobić jajecznicę bez rozbijania jajek, a to jak wiadomo jest trudne zadanie. Trudne, ale w przypadku jajecznicy nie jest niemożliwe (można zrobić w jajkach dziurki). W przypadku sankcji i rosyjskiej odpowiedzi „zrobienie dziurek” możliwe nie jest, bo wtedy przedsiębiorcy ponieśliby straty, których nie zrekompensowałaby żadna pomoc rządowa.
Rynki finansowe na wzrost napięcia geopolitycznego zareagowały zgodnie z zasadą reakcji odwrotnie proporcjonalnej do odległości od Ukrainy. Obrywała GPW, chociaż jej reakcja w drugim tygodniu kwietnia była bardzo stonowana. Naszemu rynkowi akcji mogą też szkodzić informacje o nikłej liczbie złożonych wniosków o pozostanie w systemie OFE. Co prawda Polacy odkładają najczęściej decyzje na ostatnią chwilę, ale mimo tego chętnych do pozostanie w OFE jest naprawdę niewiele. Jeśli nasz rynek akcji będzie nadal w trendzie bocznym, w którym pozostaje od 2011 roku, to nie zachęci Polaków do inwestycji w OFE, a to zwrotnie będzie szkodziło GPW. Takie sprzężenie zwrotne.
Do problemów geopolitycznych doszła też korekta na Wall Street. Korekta była zdecydowanie oczekiwana, ale ja na przykład lokowałem ją w nieco późniejszym terminie, czyli po sezonie publikacji raportów kwartalnych przez amerykańskie spółki. Byłaby to realizacja klasycznej zasady „sell in May and go away” (sprzedaj w maju i uciekaj). Jak to się jednak często zdarza giełdowi gracze wyprzedzili to, co zdaje się było ogólnie obowiązującym przekonaniem. Zrobili sobie maj w kwietniu, czyli rozpoczęli korektę przed publikacja wyników spółek. Indeksy w dół poprowadziły spółki sektora biotechnologicznego i internetowego, czyli te, które były liderami zwyżek podczas hossy. Realizacja zysków przed publikacją ich kwartalnych wyników rzeczywiście była najbardziej sensowna.
Teraz mamy taką sytuację, w której duża część złych informacji zawartych zapewne w raportach tych spółek (olbrzymia ich część nie generuje zysków) jest już ujęta w cenach akcji. To plus dla byków. Plusem jest też to, co amerykańska Rezerwa Federalna postanowiła podczas swojej, tajnej wideokonferencji. Szczegóły ujawnione zostały w protokole z ostatniego posiedzenia FOMC.
Zdecydowano wtedy o rezygnacji z celu wyznaczonego przez 6,5 procentowe bezrobocie. Przedtem Fed twierdził, że miniecie w dół tego progu będzie sygnałem dla zaostrzanie polityki monetarnej. Poza tym okazało się, że Fed niepokoi się zbyt dużą chęcią konsumentów do oszczędzania (zamiast wydawania), co może na długi czas (po pierwszej podwyżce stóp) zahamować zaostrzanie polityki monetarnej. To był bardzo „gołębi” komunikat, ale pomógł rynkom tylko na jeden dzień.
Potem przecena była kontynuowana, ale jak na razie na szerokim rynku nie jest to przecena poważna. Indeks S&P 500 stracił (w chwili pisanie tekstu) nieco ponad trzy procent. Klasyczna korekta na Wall Street obniża indeks o około 10 procent, a dopiero spadek większy od 20 procent uznawany jest za zakończenie hossy i wejście w rynek niedźwiedzia. Do tego jest jeszcze daleko. Pamiętać też trzeba, że Fed z pewnością zwiększy zakupy aktywów, jeśli giełda zacznie nurkować. W USA bowiem stan gospodarki w znacznym stopniu zależny jest od stanu giełd.
Oczywiście zagrożeniem jest to, o czym pisałem na początku tekstu, czyli geopolityka. Jeśli na Ukrainie konflikt wejdzie w fazę wojny domowej, a USA posłuchają namów Johna McCaina i zaczną dostarczać Ukrainie broń (John Kerry, sekretarz stanu USA też wspomniał o takiej opcji) to odpowiedź Rosji może doprowadzić do potężnego wzrostu napięcia geopolitycznego, a to zaszkodziłoby zarówno gospodarkom całego świata jak i oczywiście rynkom finansowym.
To zresztą nie jest jedyne zagrożenie w sferze geopolityki, ale mnożenie groźnych scenariuszy nie ma wielkiego sensu. Miejmy nadzieję, że święta wielkanocne będziemy mieli spokoje i rodzinne, czego wszystkim moim Czytelnikom życzę.
Dyskusja obywa się na Forum po tekstem, który jest pod linkiem: http://www.macronext.pl/pl/blog/wpis/maj-rozpoczal-sie-w-kwietniu
Popieram kampanię, o której niżej:
Zapraszam na zaprzyjaźniony ze mną portal: http://studioopinii.pl
