Majówka ponura, potem się zobaczy

opublikowano: 21-04-2021, 20:00

Występ na rządowej konferencji antyepidemicznej osamotnionego ministra Adama Niedzielskiego z definicji nie wróży dobrze.

Gdy władcy mają do przekazania jakieś zapowiedzi bardziej optymistyczne, naturalnie pojawia się premier Mateusz Morawiecki, często z orszakiem. Minister zdrowia zawiódł wielu łaknących znoszenia zakazów, w szczególności całą branżę gastronomiczną. Podobno bardziej optymistyczna konferencja odbędzie się w środę 28 kwietnia, przy czym absolutnie nie obejmie jeszcze weekendu 1-3 maja. Te dni świątecznie czerwone będą tylko w kalendarzu, ich odbiór społeczny będzie taki jak minionej Wielkanocy, czyli raczej ponury. Jedyną zmianą na plus może być uznanie wreszcie przez władców ludnościowego zróżnicowania województw i rozpoczęcie przeliczania realnego poziomu epidemii w odniesieniu do 100 tys. mieszkańców. Dlatego od poniedziałku minimalnie zmieni się sytuacja piątki województw wciąż najbardziej zagrożonych w stosunku do 11 pozostałych. W tej drugiej grupie będzie przynajmniej można ostrzyc się wchodząc od frontu, a nie dyskretnie od tyłu. Podziemie noclegowe i gastronomiczne natomiast przygotowuje się na majówkę jednolicie w całym kraju, rozbudowując ofertę np. o dozwolone usługi lecznicze etc.

Od poniedziałku w 11 województwach wreszcie będzie można wejść do fryzjera czy kosmetyczki od frontu, bez konieczności przestrzegania zasad konspiracji.
fot. Forum

Akcja szczepień statystycznie postępuje do przodu, ale kolejnymi rocznikami. Wciąż ustawiają się do władców po prośbie różne środowiska i branże, które postulują objęcie ich preferencjami. Jedna grupa tych wniosków dotyczy kolejności szczepień i uzasadniana jest warunkami wykonywania obowiązków. Chodzi o zaliczenie do tzw. pierwszego etapu takich zagrożonych zarażeniem się grup zawodowych, jak np. kasjerzy w marketach, listonosze, konduktorzy w pociągach etc. Rząd jednak pozostaje nieubłagany, wszyscy wymienieni będą szczepić się zwyczajnie, rocznikowo. W innej kwestii natomiast systematycznie ustępuje. Otóż z każdą nowelizacją rozporządzenia Rady Ministrów wydłuża się lista grup zawodowych uprawnionych do oficjalnego nocowania podczas podróży służbowych. Już dawno temu pod pozycją 31 łaskawie wpisani zostali dziennikarze, i to zarówno etatowi, jak też freelancerzy. Wydawało się, żeśmy na końcu, ale po nas dopisany został cały tłum. Od wtorku lista szczęśliwców wydłużyła się do aż 53 punktów, ten na razie ostatni brzmi „dla zdających oraz osób uczestniczących w organizowaniu i przeprowadzaniu egzaminu czeladniczego lub egzaminu mistrzowskiego”.

Niemal kabaretowy posmak ma natomiast doprecyzowywanie kategorii uprawnionych do zajęć sportowych w pomieszczeniach zamkniętych. Od minionego wtorku zostali zakwalifikowani „członkowie sztabów szkoleniowych kadr narodowych polskich związków sportowych w sportach olimpijskich, członkowie sztabów szkoleniowych zawodników przygotowujących się do igrzysk olimpijskich, igrzysk paraolimpijskich lub igrzysk głuchych oraz członkowie misji olimpijskiej oraz misji paraolimpijskiej”. Większość wymienionych uwzględniono już wcześniej, ale te ostatnie grupki to po prostu… urzędnicy, prawidłowo usytuowani. Ten punkt rozporządzenia Rady Ministrów jest uaktualniany i uszczelniany dosłownie co kilka dni, w wersji pierwotnej był to prosty zapis o kadrze polskich związków sportowych. Niecnie wykorzystywali jednak furtkę zrzeszeni m.in. w Polskim Związku Przeciągania Liny. Obecnie tej dość licznej kadrze pozostają tylko zajęcia plenerowe, co jest powrotem do źródeł – wszak w igrzyskach olimpijskich na początku XX wieku zawody w przeciąganiu liny odbywały się właśnie na powietrzu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane