Makaroniarze z fantazją

Rafał Kerger
opublikowano: 2007-04-18 00:00

reportaż Czy jaja mają coś wspólnego z Makaronami Polskimi? Teoretycznie tak. Ale najlepszy i najdroższy jest makaron bez jaj.

Kiedy w 2003 r. Makarony Polskie z Rzeszowa — jako jeden z wielu średnich producentów — poszukiwały partnerów, z którymi można by się połączyć, tworząc przeciwwagę dla ówczesnych liderów rynkowych Goliarda i Lubelli, złożyły oferty ponad 20 innym firmom. W fuzję z Makaronami wszedł jednak tylko Elpast z Płocka.

— Towarzystwo wykruszało się w miarę, gdy zaczęliśmy zdradzać, że zamierzamy skomasować całe moce produkcyjne w dwóch zakładach. Każdy z ówczesnych właścicieli chciał mieć zakład na swoim podwórku i zarządzać — wspomina Paweł Nowakowski, prezes Makaronów Polskich.

Ówcześni partnerzy Makaronów dziś żałują, bo nie znaczą nic. O rzeszowskim producencie wiemy za to wszystko. Makarony Polskie to gwiazda. Pierwszy debiutant z branży na warszawskiej giełdzie.

Wysportowana jedynka

Basen na Mokotowie, Warszawianka. W saunie, przepasany ręcznikiem, wygrzewa się prezes Makaronów Polskich Paweł Nowakowski. To wysportowany mężczyzna. Żeby kursować między Rzeszowem (jeden zakład), Płockiem (drugi zakład) a Warszawą (dom i biuro zarządu) zdrowie przecież trzeba mieć.

— Lubię makaron. Jak mogłoby być inaczej. Chociaż — tu pewnie zaskoczę czytelników — tradycyjny, włoski, dobry makaron jest bez jaj. Jaja w makaronie to wynalazek naszych babć. Włosi mają pszenicę durum, która ma wyśmienite właściwości, wobec czego jaja nie są potrzebne — mówi Paweł Nowakowski.

Żeby zobrazować nam atmosferę w firmie przed debiutem, rzuca anegdotę.

— Koleżanka ostatnio przestraszyła się pójścia na urlop macierzyński. Stwierdziła, cytuję: „wrócę i nie poznam firmy”. Coś chyba w tym jest.

2,5 tysiąca ton — tyle makaronu będą od maja miesięcznie produkować Makarony Polskie. Jeśli chodzi o makaron, dysponują drugą mocą produkcyjną w Polsce — po Lubelli (niecałe 4 tysiące ton na miesiąc). Docelowo firma chce robić 3 tysiące ton makaronu miesięcznie.

— Przewagę konkurencyjną daje nam sukcesywne zwiększanie mocy produkcyjnej. Kluczem jest oczywiście poszerzanie portfela zamówień. Jako jedni z pierwszych w branży weszliśmy w kooperację z sieciami i sprzedajemy nasze produkty pod ich markami: na przykład robimy „1” dla Tesco i Vitalia do sieci Biedronka — zaznacza Paweł Nowakowski.

Odbiorcami produktów rzeszowian są niemal wszystkie liczące się sieci, oprócz Tesco i Biedronki także Carrefour i Kaufland.

Niewtajemniczonym w makaroniarski świat warto uświadomić, że produkcja popularnych świderków, kolanek, nitek, piór czy spaghetti (tanich i drogich) jest niezwykle zautomatyzowana i nie ma nic wspólnego z wałkiem — no, może prawie nic. W zakładach Makaronów Polskich mąka jest automatycznie pobierana z silosów na linię produkcyjną, gdzie miesza się ją z wodą i dodatkami smakowymi. Ludzie przy produkcji makaronu pojawiają się dopiero w czasie pakowania i w magazynie.

Druga noga

Kołem zamachowym Makaronów Polskich — oprócz Pawła Nowakowskiego — jest Zenon Daniłowski, prezes Agro-Techniki, głównego akcjonariusza Makaronów Polskich i spółki zarządzającej Praską Giełdą Spożywczą.

— Przyjeżdża często na gospodarskie wizyty do zakładów, inspiruje nas. On na przykład naciskał, byśmy, obok sieciowych, rozwijali również sprzedaż własnych marek. Do 2006 r. w Tesco czy Intermarche nie mieliśmy własnych marek. Teraz już mamy i promujemy marki Sorenti, Makaron Staropolski, kupujemy też producenta dań gotowych — Stoczka — opowiada Paweł Nowakowski.

Wspomniana firma Stoczek mieści się w Stoczku Łukowskim koło Siedlec i w 2006 r. miała około 7,5 proc. udziału w rynku dań gotowych (Makarony zapłacą za nią 12,85 mln złotych z wpływów z emisji). Moce produkcyjne są tu wykorzystane ledwie w 40 procentach.

— Zakład jest za to bardzo nowoczesny. Robi dżemy, sosy, pasztety, gołąbki i flaki. Jest więc pole do popisu — uważa Paweł Nowakowski

Na co wydadzą

Na debiucie na giełdzie rzeszowianie chcą zarobić 25,6 mln złotych. Ze środków z emisji zamierzają 7,35 mln zł przeznaczyć na rozbudowę mocy produkcyjnych. Zakup nieruchomości oraz budowa magazynu w Płocku pochłonie 1,89 mln zł, a na silosy na mąkę i system precyzyjnego dozowania mąki zostanie przeznaczone kolejne 0,72 mln zł. To jednak nie wszystko.

Od 1 mln zł do 2 mln zł spółka przeznaczy na rozbudowę sieci sprzedaży i tyle samo na promocję produktów markowych. Na spłatę kredytu na zaliczkę przy zakupie udziałów w spółce Stoczek Makarony wydadzą 1,2 mln zł z emisji. Po przejęciu 100 proc. Stoczka spółka przeznaczy część środków na podwyższenie kapitału w tej firmie o kwotę od 5 do 6 mln zł. Zamierzają także spróbować przejąć kilku mniejszych konkurentów na rynku makaronów. Na celowniku są producenci makaronów z udziałem w rynku od 2 proc. (w Polsce działa około 130 wytwórni makaronu). Dzięki inwestycjom i przejęciom zarząd spółki chce zwiększyć udziały w rynku makaronów do 20 proc. (obecnie 13 proc.), a także zwiększyć rentowność do poziomu 8 proc. (obecnie 5,4 proc.). n

Łyk historii

Pierwsza wytwórnia makaronu w Rzeszowie powstała w ramach przedsiębiorstwa państwowego PZZ Rzeszów na początku lat 90. W latach 1991-93 firma rozbudowała magazyny, kupiła dwie nowoczesne linie produkcyjne od włoskiej firmy Pavan. W połowie lat 90. PZZ zostało skomercjalizowane i stało się spółką akcyjną. Czołowym akcjonariuszem został XI NFI. W 1998 r. większościowy pakiet nabyła Agro-Technika z Ząbek k. Warszawy. W tym samym roku wytwórnia makaronu została wydzielona z PZZ Rzeszów i stała się bezpośrednio częścią Agro-Techniki, jako oddział Małopolska. Makarony Polskie Agro-Technika powołała w 2002 r. Pod koniec lipca 2004 r. przejęły one innego producenta makaronu — spółkę cywilną Elpast z Płocka.

Flagowa marka

Flagową marką Makaronów Polskich jest od tego roku Sorenti. Produkuje się go z pszenicy durum o najwyższej jakości, dzięki czemu nie rozgotowuje się i pozostaje al dente. Na opakowaniu umieszczono przepis oraz odwołanie do produktowej strony internetowej www.sorenti.pl, gdzie klient może znaleźć przepisy na dania z makaronem na różne okazje.

Makarony Polskie w liczbach

120

Tyle osób zatrudniają w Rzeszowie i Płocku.

2,5

tys. ton Tyle miesięcznie makaronu będą produkować od maja.

1,84

mln zł Tyle zysku netto miały w 2006 r.

Ciasto z kamienia

Historia popularnej potrawy zaczyna się wraz z początkami wielkich światowych cywilizacji, gdy wymyślono mąkę. Starożytni zaczęli robić z niej ciasto, które, rozwałkowane na cienkie płaty, pieczono na rozgrzanych kamieniach. Potrawa, nazwana lagnon, szybko stała się podstawą ich diety. Makaron — taki, jaki go znamy dziś — wymyślono w I w. p.n.e. Odkryto, że gotowe ciasto rozwałkowane na płaty i wysuszone na słońcu jest łatwe do przechowywania i sprzedaży, a starannie opakowane nie psuje się. Bardzo cienki makaron sprowadzili do Europy Arabowie, którzy do dziś na określenie tej potrawy mówią niekiedy „makkaroni”. Arabska odmiana makaronu trafiła do Europy przez Sycylię, która przez stulecia była arabską kolonią.

Możesz zainteresować się również: