W ciągu ostatnich dwóch lat Makarony Polskie (MP) przeszły intensywną kurację odchudzającą. Przychody spółki skurczyły się z 210 mln zł do 130 mln zł. Wczoraj Zenon Daniłowski, prezes i główny akcjonariusz, ogłosił zakończenie porządków. Obiecuje, że w ciągu pięciu lat postara się zbudować grupę ze sprzedażą na poziomie 1 mld zł.

— Zmniejszyliśmy zatrudnienie z 400 do 260 osób, inaczej zorganizowaliśmy marketing, zmieniliśmy strukturę finansowania z kredytów krótkoterminowych na długoterminowe, zlikwidowaliśmy zakład w Płocku, zrezygnowaliśmy z centralnego magazynu na rzecz outsourcingu — wylicza Zenon Daniłowski. Prezes chwali się o 148 proc. wyższym zyskiem netto w 2013 r. (2,9 mln zł wobec 1,17 mln zł rok wcześniej). Zapowiada też „znaczną” poprawę w 2014 r.
— Rentowność netto na poziomie 2 proc. nie jest satysfakcjonująca. Minimalna rentowność w tej branży powinna wynosić 5 proc. i do tego dążymy — dodaje Zenon Daniłowski. Jego zdaniem, spółka jako producent wyrobów masowych potrzebuje większej skali produkcji.
— Bez utraty rentowności — zastrzega Zenon Daniłowski. Dlatego za pięć lat MP powinny działać w ramach grupy spożywczej z przychodami na poziomie 1 mld zł.
— Połączenia i akwizycje są naszym celem strategicznym. Najpierw chcielibyśmy jednak sprawdzić, jak nam się układa współpraca chociażby przy realizacji wspólnego kontraktu.
Interesują nas firmy ze sprzedażą nie mniejszą niż 100 mln zł — twierdzi Zenon Daniłowski.
Jeszcze dwa lata temu to MP mogły trafić w ręce większego gracza, bo prowadziły rozmowy z Grupą Maspex Wadowice. Teraz, jak zapewnia Zenon Daniłowski, spółka jest na tyle silna, by nie być li tylko przedmiotem transakcji.
— W przemyśle spożywczym na pewno znaczne większe możliwości dystrybucyjne i zakupowe ma duża grupa. Dodatkowo jako spółka giełdowa Makarony Polskie mają tę przewagę, że pieniądze na akwizycje mogą zdobyć na rynku kapitałowym albo po prostu zapłacić za nie akcjami — komentuje Piotr Grauer, ekspert firmy doradczej KPMG.
Zenon Daniłowski nie chce ujawnić, w jakich sektorach branży spożywczej szuka potencjalnych partnerów. Opowiada o współpracy m.in. z branżą mięsną przy konfekcjonowaniu jej wyrobów.
— Na rynku niemieckim dobrze sprzedają się parówki w słoikach i puszkach. Zakłady mięsne nie mają jednak technologii takiego pakowania. My możemy więc w tym pomóc — opowiada Zenon Daniłowski. Za pięć lat same MP chcą sprzedawać makarony za 250 mln zł rocznie i przetworywarzywno-owocowe za 200 mln zł (teraz to odpowiednio 101 mln zł i 30 mln zł). Zdaniem Piotra Grauera, MP trudno jednak będzie mocno urosnąć w kraju.
— Obecnie główna kategoria spółki, czyli makarony, rośnie, ale bardzo wolno, a rządzi Maspex z markami Lubella i Malma. Na drugim końcu jest grupa małych producentów garażowych i zagranicznych producentów private label — tłumaczy ekspert KPMG.
Dlatego MP pchają się m.in. do Chin i na rynek niemiecki. U naszych zachodnich sąsiadów będą otwierać biuro z własnym zespołem handlowym.