W czasie pandemii banki mocno się usztywniły w kredytowaniu MŚP w obawie przed lawiną niewypłacalności. Już po trzeciej fali nastąpiło rozluźnienie, jednak niedawno Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o podwyżce stóp procentowych.

Tanio już było
Po tym ruchu maksymalne odsetki wzrosły z 7,2 proc. do 8 proc. Jak wyliczają właściciele spółki Business House Warszawa, oferującej wsparcie m.in. w zakresie finansowania biznesu, przy kwocie 100 tys. zł kredytu udzielonego na 60 miesięcy i założeniu maksymalnego możliwego oprocentowania, przed podwyżką stóp procentowych rata wynosiła 1990 zł, a po podwyżce sięga 2027 zł. Różnica to zatem tylko 37,6 zł miesięcznie, a na całym kredycie niecałe 2,3 tys. zł.
– Póki co stopy procentowe wciąż utrzymują się na znacznie niższym poziomie niż przed pandemią, co jest pozytywną informacją dla kredytobiorców – zauważa Dominika Byrska, dyrektor biura produktów i procesów kredytowych w banku Pekao.
Dodaje, że obniżka stóp procentowych w trakcie pandemii pozytywnie wpłynęła na koszt kredytów ponoszonych przez przedsiębiorstwa.
– Niedawna zmiana nieznacznie przełoży się na wzrost kosztów związanych z finansowaniem – mówi Dominika Byrska.
Trzeba jednak pamiętać, że ostatnia podwyżka stóp procentowych była nieznaczna, a wkrótce można się spodziewać kolejnych.
Zdaniem Jarosława Ryby, prezesa Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych, koszty finansowania dla MŚP z pewnością będą rosły.
– Nie ma od tego ucieczki i prawdopodobnie koszty kredytów będą wyższe nie tylko z powodu wzrostu stóp procentowych. Wpłyną na to też inne koszty, z którymi obecnie muszą sobie radzić instytucje finansowe. Trzeba się liczyć z mniejszą dostępnością finansowania dla MŚP w bankach choćby ze względu na zwiększenie rezerwy obowiązkowej przez te instytucje. Przedsiębiorcy muszą się zatem przygotować na to, że lepiej już było i otrzymanie kredytu firmowego będzie trudniejsze, a do tego droższe – mówi Jarosław Ryba.
Powrót do normalności
Ograniczenia w udzielaniu kredytów firmom pojawiły się w bankach już na początku pandemii, w marcu 2020 r.
– W obawie o niewypłacalność przedsiębiorców banki praktycznie zaprzestały udzielania finansowania. Wiele firm zostało z niego po prostu wykluczonych. To przede wszystkim spółki działające w branżach najbardziej zagrożonych przez COVID-19, takich jak transport, gastronomia, eventy czy sektor beauty – mówi Jakub Sadkowski z zarządu Business House Warszawa.
Od tamtego momentu banki co chwilę wprowadzały nowe restrykcje dotyczące kredytów, które w dużej mierze były zależne od rządowych obostrzeń.
– Ich kwoty mocno spadły i firmom ciężej było uzyskać nawet pozytywną decyzję w banku. Wydłużył się też okres oczekiwania na rozpatrzenie wniosku, co banki tłumaczyły mniejszą liczbą osób do pracy. Nawet firmy działające w branżach, które nie były mocno poszkodowane przez COVID-19, odczuły zaostrzenie procedur kredytowych i nie mogły liczyć na przychylne rozpatrzenie wniosków – mówi Jakub Sadowski.
Natomiast od momentu zakończenia trzeciej fali pandemii, czyli w pierwszym kwartale 2020 r. banki poluzowały wymogi, a w efekcie dostępność kredytów firmowych wzrosła. Dzisiaj większość firm nie ma już problemu z kredytem.
– Trzeba jednak pamiętać, że każdy bank ma swoje wytyczne i inaczej reaguje na informacje o nowych obostrzeniach czy regulacjach covidowych. Maksymalne kwoty, które można uzyskać, mogą być w jednym banku na poziomie 200 tys. zł, a w innym sięgać 600 tys. zł – zauważa Mateusz Jachimiak z zarządu Businees House Warszawa.
Tak samo jest w przypadku dostępności pod kątem branż, okresu prowadzenia biznesu czy propozycji cenowych.
– Różnie też banki luzują albo podwyższają swoje wewnętrzne scoringi w zależności od sytuacji pandemicznej. Obecnie przyznają więcej kredytów sektorowi MSP, co może wskazywać na poluzowanie – mówi Mateusz Jachimiak.
Jak rozliczyć środki otrzymane w formie subwencji w ramach Tarczy Finansowej PFR 2.0? Sprawdź >>
Inne źródła finansowania
Nie można jednak zapominać, że w czasie pandemii rząd uruchomił szerokie wsparcie dla firm. Wzięły w nim udział także banki.
– Sektor bankowy zaoferował wiele narzędzi umożliwiających zarówno terminową obsługę funkcjonujących transakcji kredytowych, m.in. dzięki wprowadzonym wakacjom kredytowym, jak i rozwiązań dostępnych bez żadnych dokumentów finansowych, takich jak gwarancje bankowe i akredytywy zwiększające wiarygodność klientów wśród ich kontrahentów, czy też zabezpieczenia portfelowe dla transakcji kredytowych wspierających nowe inwestycje oraz potrzeby obrotowe przedsiębiorstw – zauważa Dominika Byrska.
Niektóre z tych rozwiązań dostępne są do dzisiaj.
– Wciąż mamy ofertę kredytową z gwarancją Banku Gospodarstwa Krajowego, dzięki której oprocentowanie kredytów jest niskie. W przypadku kredytów uruchomionych we wrześniu, średnio oscylowało ono poniżej 3 proc., przy czym te najtańsze kredyty udzielane były z oprocentowaniem nawet poniżej 1 proc. - zapewnia Piotr Kowynia, wiceprezes zarządu Nest Banku odpowiedzialny za pion ryzyka.
Przedsiębiorcy, którzy nie dostają pieniędzy w bankach, coraz chętniej pukają do drzwi firm pożyczkowych. Na ograniczeniu dostępu do kredytu skorzystać mogą również firmy faktoringowe.
– Ceny pożyczek dla MŚP w krótkiej perspektywie prawdopodobnie wzrosną przynajmniej o wskaźnik inflacji. Zainteresowanie MŚP finansowaniem zewnętrznym jest obecnie na rekordowo wysokim poziomie, niewykluczone jednak, że wraz ze wzrostem kosztów kredytów, przedsiębiorcy będą skłaniać się coraz bardziej do finansowania płynnościowego, takiego jak linia kredytowa czy faktoring – mówi Jarosław Ryba.