Wytyczne Brukseli spowodują małą rewolucję w projekcie likwidacji kontraktów długoterminowych. Nowa wersja jeszcze w maju.
Nowy projekt likwidacji kontraktów długoterminowych (KDT), uwzględniający uwagi Komisji Europejskiej (KE), będzie istotnie odbiegał od pierwowzoru, choć główne założenia ustawy (nad którą Sejm zawiesił prace do czasu uzgodnienia warunków z KE) prawdopodobnie pozostaną niezmienione. Chodzi m.in. o sposób kalkulacji rekompensat dla producentów energii, którzy utracą swoje KDT.
Popatrzmy na całość
— KE oczekuje, aby przy wyliczaniu odszkodowania uwzględniać wpływ likwidacji kontraktu nie tylko na bloki elektrowni, które były objęte KDT, ale na całą firmę — wyjaśniał, podczas konferencji zorganizowanej przez Top Consulting, Stanisław Poręba, prezes PSE Electra, spółki Polskich Sieci Elektroenergetycznych, która w imieniu operatora handluje energią z kontraktów.
— Jeśli wprowadzimy do programu taką korektę, powinniśmy przyznać odszkodowania również firmom nie objętym KDT, bo ich pozycja rynkowa i sytuacja finansowa też ulegnie zmianie po likwidacji kontraktów — komentuje Włodzimierz Kędziora, wiceprezes Zespołu Elektrociepłowni w Łodzi.
Zapłaćmy, ale w ratach
Zdaniem prezesa PSE Electra, zastosowanie się do wytycznych KE prawdopodobnie podniesie globalną kwotę odszkodowań dla wytwórców, ale jeszcze nie wiadomo, o ile.
— Wszystko zależy od założeń długoterminowej prognozy cen na rynku energii, która będzie podstawą do wyliczenia rekompensat. W skrajnym przypadku można mówić nawet o 50 mld zł, ale to praktycznie niemożliwe. Trzeba również pamiętać, że skalkulowana wartość odszkodowań będzie maksymalna, a w praktyce rekompensaty nie muszą być wypłacone w tej wysokości — zaznacza Stanisław Poręba.
To drugie istotne novum, jakie pojawi się w projekcie w odpowiedzi na uwagi KE. Odszkodowania mają być wypłacane nie jednorazowo, lecz w dwóch częściach. Pierwsza ma trafić do objętych ustawą wytwórców od razu, a druga — w ratach płaconych przez 5-10 lat. Wysokość rat byłaby korygowana na podstawie bieżącej sytuacji na rynku energii.
— Wyższy od zakładanego poziom cen na rynku będzie oznaczał wyższe przychody wytwórców, a więc mniejszą rekompensatę —wyjaśnia szef PSE Electra.
Problem w tym, że korekta będzie możliwa tylko w jedną stronę — w dół — co z oczywistych względów nie podoba się elektrowniom. Jeśli rzeczywiste ceny okażą się niższe od minimalnego poziomu założonego w prognozie, odszkodowania nie pokryją w pełni przychodów utraconych przez wytwórców.
W przyszłym tygodniu odbędzie się kolejne spotkanie uzgodnieniowe w sprawie ustawy o KDT z przedstawicielami komisji. Zdaniem Haliny Trymuchy, wicedyrektor departamentu bezpieczeństwa energetycznego w resorcie gospodarki, jest szansa, że będzie ostatnie.
— Jeśli zakończymy uzgodnienia, w ciągu kilku dni poprawiony projekt ustawy trafi do KE. To rozpocznie formalną procedurę notyfikacji — wyjaśnia Halina Trymucha.
Sceptycy oceniają, że na wynik postępowania KE poczekamy półtora roku. Halina Trymucha uważa, że „są podstawy, by przypuszczać, że będzie to krótszy termin, choć — jako państwo członkowskie — podlegamy pełnej procedurze”.