Malczewski ma wysoką kapitalizację

opublikowano: 17-03-2016, 22:00

Kurs Młodej Polski wciąż jest wysoki — Malczewski to prawdziwy blue chip, ale długą pozycję można otwierać też na rynku Wyspiańskiego

Warren Buffett uważa, że styl dzisiejszego inwestowania wziął się z ospałości graniczącej nawet z gnuśnością. Różnicując aktywa dziełami sztuki, nie można się co prawda rozleniwiać, ale warto wiedzieć, że są na tym rynku dobrze rokujące aktywa, które wyławiać można według prostego klucza. Strategiczna grupa to tzw. Młoda Polska. Symbolistyczne zjawy i kręte linie secesji są doskonale przystosowane do naszych czasów, bo wysiłek, jakiego wymaga nauka ich rozpoznawania, jest nieproporcjonalnie mały do korzyści.

PIERWSZE SELFIE:
PIERWSZE SELFIE:
Portrety własne to osobna część twórczości Jacka Malczewskiego. Spodziewana cena na aukcji to 500-800 tys. zł.
AGRA-ART

Chimera pilnuje zwrotu

Skoro symbolizm to nurt, który pozwalał na swobodne wprowadzanie do kompozycji nawet najmniej rzeczywistych podszeptów wyobraźni, jego podręcznikowym przykładem musi być dorobek Jacka Malczewskiego. Średnia cena jego obrazu wynosiła w ubiegłym roku 210 tys. zł, wynika z aukcyjnych danych portalu Artprice, a rekordowo sprzedany „Polski Hektor” podniósł poprzeczkę 2 lata temu do 2,6 mln zł. Byłoby w interesie inwestora, żeby twarz Hektora — dzielnego trojańskiego bohatera — zbyt szybko mu nie umknęła, ale jeśli już do tego jakośdoszło, trzeba jak najszybciej nadrobić stratę. Fakt, że na cennym obrazie Malczewski sportretował samego siebie, istotnie ułatwia to zadanie, bo wysoko cenione autoportrety od czasu do czasu pojawiają się na aukcjach. W niedzielę 20 marca ta sama, a nawet 5 lat młodsza, twarz, patrzeć będzie na kolekcjonerów podczas aukcji w Agrze-Art, na którą trafi z ceną wywoławczą 400 tys. zł. Tym razem autor prezentuje się w zwyczajnym roboczym stroju, ale z podobnie zastygłym obliczem mógłby wystąpić też w rycerskiej zbroi, przebraniu renesansowym, wymyślnym kapeluszu, a nawet w okrągłej tortownicy na głowie. Plany, które będą dla inwestora znaczące, to w przypadku takich autoportretów, plany pierwszy i dalszy — a dokładnie, plastycznie ujęta postać, która w bezruchu wypełnia prawie całe pole obrazu, oraz tło, w którym coś rozgrywa się za jej plecami. Na obrazie, który będzie licytowany, Malczewski stoi w otoczeniu swojej przydomowej zieleni w Krakowie, a w oddali toczy się jakaś dynamiczna akcja z udziałem wędrowca, Chimery, Muzy i Pegaza. Niektórzy członkowie grupy, którą fachowo można nazwać „alegoryczno-metaforycznym sztafażem”, mają skrzydła i zwierzęce nogi, przy czym Chimera symbolizuje tu cielesność i ułudę, Pegaz i Muza — natchnienie i poezję, a wędrowiec w szynelu — tęsknotę za wolną ojczyzną. Taki dwupodział z zestawem o nostalgiczno-patriotycznym programie jest właściwie definicją symbolizmu, bo już na pierwszy rzut oka można rozpoznać, że na najbliższym planie rysuje się warstwa materialna, a za nią pełna rozterek sfera duchowa. Dwustopniową analizę wypada uzupełnić jeszcze o zbadanie proweniencji i pytanie o stan zachowania, a dzięki temu, że rynek prac Malczewskiego jest całkiem spory, można sobie czasem pozwolić na porównania cenowe.

— To, że obrazów Malczewskiego jest na rynku dużo, jest ich siłą, bo są na tyle rozpoznawalne, że każdy obiekt może mieć w swojej kategorii wysoką wartość. Szacuje się, że autor namalował ich 3 tys., a że powstawały głównie w najmniej zniszczonym rejonie Galicji, spora część się zachowała. Najbardziej wyraźny jest w dodatku wzrost cen w najliczniejszej, cenowo dostępnej kategorii, bo szkice artysty osiągają już kilkadziesiąt tysięcy złotych — komentuje Konrad Szukalski, wiceprezes Agry-Art, i dodaje, że z punktu widzenia inwestora kapitalizacja Malczewskiego jest po prostu wysoka.

Złoty róg na rynku

Jeśli olejne symbolistyczne portrety uznamy więc za blue chipy, pastele Stanisława Wyspiańskiego tworzyłyby bardzo dochodową niszę. Za pracę artysty zapłacono w ubiegłym roku 120 tys. zł, ale trudno mówić o cenie przeciętnej, bo na aukcjach sprzedany został, według danych Artprice, tylko jeden obiekt. W 2014 r. było ich 9, a średnia wartość była na poziomie 184 tys. zł, przy czym rekord zanotowany w marcu 2012 r. wyniósł 1,85 mln zł. Zestawienie ze sobą autoportretu Malczewskiego z 1908 r. i rysunku dziecka, który Wyspiański wykonał w 1905 r., pokazuje wyraźnie, jak bardzo kategoria Młodej Polski może być szeroka — chcąc zainwestować w malarstwo przełomu wieków, można wybierać i wśród naturalistycznie dopracowanych obrazów, i wśród szkicowo lekkich, dekoracyjnych pasteli z typowymi miękko zagiętymi liniami. „Dziecko w beciku”, które licytowane będzie 23 marca w Rempeksie, ma takich linii całkiem sporo — szczególnie w partii bluzeczki — dlatego inwestor może się na tym przykładzie dowiedzieć, jak względnie szybko rozpoznawać secesję. Obrębione koronką brzegi poduszek tworzą wkoło noworodka ozdobny ornament, podobnie jak niebieskie cienie, które promieniście rzuca na pościeli — w secesji nie muszą być przedstawione nieziemskie stwory, ale znakiem rozpoznawczym jest zwykle kunsztowność formy i miękkość tworzącej łagodny wzór kreski. Cena wywoławcza pracy to 450 tys. zł, przy czym podaż tego rodzaju rysunków jest stosunkowo niska, bo sam autor nie zajmował się wyłącznie szkicowaniem, a w samym roku powstania dzieła zdążył m.in. wziąć udział w kilku wystawach w różnych krajach, wydać swój dramat, przełożyć dramat innego pisarza, opracować architektoniczny projekt, napisać dwa znane wiersze i zostać miejskim radnym. Kiedy w prospekcie pojawia się tak wysoka aktywność, podmiot rzeczywiście może zyskać zaufanie, ale nie należy zapominać, że zarobić można tylko na pracach o udokumentowanej proweniencji, z certyfikatem autentyczności — wystawionym przez dom aukcyjny czy galerię — i zachowanych w dobrym stanie. W przypadku rysunków z niepewnego źródła nie warto ulegać samemu nazwisku, bo obrazy to jednak nie akcje i jeśli same w sobie nie są wartościowe, ich ceny zamiast podskoczyć, wpadną w chocholi taniec.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane