6 proc. wynagrodzeń w Polsce jest wypłacanych pod stołem. Pozwalają sobie na to najczęściej mikrofirmy (31 proc.). Poza oficjalnym systemem pensje dostaje 1,4 mln Kowalskich. W 2018 r. suma pokątnie realizowanych wypłat wyniosła 34 mld zł. To równowartość 1,6 proc. PKB. Z tego powodu sektor finansów publicznych traci aż 17 mld zł rocznie – wynika z raportu „Skala płacenia pod stołem w Polsce” przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny (PIE).

Albo niższa kwota, lecz na umowie, albo wyższa, tyle że w dyskretnie przekazanej kopercie – dlaczego część pracowników wybiera drugą możliwość?
Drobne usługi wypadają najgorzej
Według PIE wypłaty części wynagrodzenia poza oficjalną drogą dotyczą przede wszystkim najgorzej uposażonych – osób, które formalnie uzyskują wynagrodzenie równe lub bliskie płacy minimalnej. Chyba trudno się dziwić komuś, kto ledwo wiążąc koniec z końcem przystaje na propozycję pracodawcy. Takie osoby nie zawsze jednak zdają sobie sprawę z konsekwencji tego wyboru. Mogą być nimi niższa zdolność kredytowa oraz zmniejszenie bezpieczeństwa socjalnego.
– Od nieoficjalnej części wynagrodzenia nie są odprowadzane składki. W rezultacie zaniżone są niektóre świadczenia, takie jak zasiłek chorobowy czy macierzyński, oraz przyszłe emerytury pracowników – tłumaczy Jakub Sawulski, kierownik zespołu makroekonomii PIE.
Takie są roczne straty polskiego sektora finansów publicznych z powodu płacenia pensji pod stołem – to prawie tyle, co luka VAT (19 mld PLN), albo luka CIT (22 mld PLN).
Płacenie pod stołem jest najbardziej powszechne w branżach świadczących drobne usługi, związane m.in. z zakwaterowaniem, gastronomią, urodą, rozrywką i rekreacją. 35 proc. przedsiębiorców z tych sektorów ocenia, że co najmniej 20 proc. pensji jest wypłacanych gotówką, do ręki, a łącznie ponad połowa wskazuje na występowanie tego zjawiska w jakiejkolwiek skali. Także handel i budownictwo płacą czasem pod stołem – mówi o tym co drugi przedsiębiorca z tych sektorów.
To jest karalne
Zanim zapałamy oburzeniem przeciwko takim praktykom, spróbujmy pomyśleć o motywacji pracodawców – zwłaszcza najmniejsze przedsiębiorstwa uginają się pod ciężarem coraz wyższych kosztów pracy. Gdy wartościowy pracownik żąda podwyżki, łatwo ulec pokusie i zaproponować mu wypłatę części zarobków poza oficjalną ewidencją. Nie zmienia to faktu, że jest to proceder nielegalny. Firma narusza przepisy prawa o ubezpieczeniach społecznych. Pracownik zaś podlega karom przewidzianym w kodeksie karnym skarbowym.