Mniejsze spółki będą poprawiały wyniki. Wiele z nich już dokonało restrukturyzacji kosztów, zarówno pracowniczych, jak i operacyjnych. Biorąc pod uwagę rekomendację S i zakończenie programu Rodzina na Swoim, banki będą chętniej udzielały kredytów przedsiębiorstwom.
Na ich kondycję pozytywnie wpłynie również prawdopodobne zwiększenie popytu w największych krajach Unii Europejskiej po uruchomieniu nowego programu skupu obligacji (OMT) przez Europejski Bank Centralny oraz QE3 przez Fed — mówi Beata Kielan, prezes GO TFI.
Dlatego w ofercie towarzystwa, znanego do tej pory przede wszystkim z inwestowania w wierzytelności, znajdą się fundusze akcji polskich małych i średnich spółek. Będą sprzedawane w Europie, na początek w Niemczech i Szwajcarii.
— Nawiązaliśmy już współpracę z dwiema firmami dystrybucyjnymi. Do trzech funduszy zamkniętych chcemy pozyskać 100-200 mln zł. Polskim TFI nie udało się do tej pory zaistnieć na zagranicznych rynkach. Dużym bankowym towarzystwom nie chce się sięgać po aktywa takiej wielkości, bo w Polsce mają silne „plecy” sprzedażowe. Dla prywatnych TFI jest to natomiast atrakcyjne źródło pozyskiwania kapitału — uważa Beata Kielan.
Jej zdaniem, zagraniczni inwestorzy są bardziej wyedukowani i doświadczeni. Nie reagują panicznie, gdy na giełdach leje się krew. Pozyskane od nich aktywa są więc stabilniejsze.
Spowolnienie przeszkadza
GO TFI wierzy w mniejsze firmy, choć umacniający się złoty zmniejsza konkurencyjność polskich eksporterów, a poprawa ich wyników będzie utrudniona przez spowolnienie gospodarcze w Polsce. Problemem może być też niechęć banków do finansowania małego i średniego biznesu.
— Nie spodziewałbym się poprawy wyników w całym segmencie spółek o niskiej kapitalizacji. Nie wszystkie dostosowały się do rzeczywistości spowolnienia gospodarczego, a relatywnie niewiele ma interesujące modele biznesowe. Wiele zarządów nie ma motywacji do reorganizowania działalności. Obstawiałbym przede wszystkim te przedsiębiorstwa, które dobrze sobie radziły w ostatnich trzech-czterech latach. Jeśli organizacja była w stanie poprawiać wyniki już po wybuchu kryzysu, to są duże szanse na to, że uda jej się wzrosnąć także w najbliższym, niepewnym czasie — mówi Adam Łukojć, zarządzający funduszami Skarbiec TFI.
Wiarę w maluchy i średniaki podziela natomiast Jerzy Kasprzak, zarządzający funduszami Ipopema TFI, choć — jak zauważa specjalista — sektor małych i średnich spółek cechuje się najwyższą zmiennością wyników finansowych i cen akcji. Polska jako rynek wschodzący ma się jednak rozwijać szybciej niż inne państwa UE, a małe przedsiębiorstwa szybko odczuwają wszelkie zmiany koniunktury gospodarczej.
— Ten sektor giełdy powinien pierwszy dyskontować wyjście gospodarki z cyklicznego dołka i przełamać trendy spadkowe — uważa Jerzy Kasprzak.
Polska nisza
Fundusze małych i średnich spółek nie cieszą się w ostatnich latach popularnością wśród krajowych inwestorów. Według danych Analiz Online, na koniec sierpnia aktywa zgromadzone w tej grupie wyniosły zaledwie 1,4 mld zł, podczas gdy w funduszach dłużnych ulokowane jest aż 28 mld zł, a w funduszach akcji polskich uniwersalnych 17 mld zł. Zdaniem Adama Łukojcia, wątpliwe jest, aby tego rodzaju produkty podbiły serca zagranicznych klientów.
— Wokół małych i średnich spółek trudno jest ułożyć „historię”, którą kupiłby inwestor spoza Polski. Nawet profesjonalni inwestorzy z zagranicy nie wykazują zainteresowania spółkami z tego segmentu kapitalizacji, bo jest dla nich za mało czytelny i niepłynny. W przypadku funduszy, sprzedający musiałby przekonać inwestorów — niekoniecznie profesjonalnych — do tego, żeby zaufali nie tylko małym spółkom z Polski, lecz także polskiemu TFI — dodaje Adam Łukojć. Podobnego zdania jest Jerzy Kasprzak, który uważa, że w krajach Europy Zachodniej rynek jest bardzo głęboko spenetrowany przez światowych graczy, a paleta oferowanych strategii inwestycyjnych jest znacznie szersza niż w Polsce.
— Uważam, że bez wsparcia silnego partnera w obszarze dystrybucji polskim firmom inwestycyjnym będzie bardzo trudno zaistnieć na tych rynkach — dodaje Jerzy Kasprzak.
Nowa droga
Joanna Stec-Gamracy, dyrektor zarządzająca BlackRock w Polsce, tłumaczy, że aby uruchomić działalność sprzedażową na zagranicznych rynkach, trzeba mieć zgodę tamtejszego regulatora, a fundusze muszą być zarejestrowane w Luksemburgu i mieć status UCITS.
W przypadku funduszy zamkniętych sprzedaż jest o tyle trudna, że charakteryzują się one ograniczoną płynnością. Jednak GO TFI wierzy w sukces. Być może ma już chętnych inwestorów, dla których chce stworzyć produkty „szyte na miarę”. Jeżeli pomysł wypali, będzie to pierwsze TFI na polskim rynku, które rozpoczęło zagraniczną ekspansję.
— GO TFI poszukuje niszowych rozwiązań. Najpierw wyspecjalizowało się w funduszach sekurytyzacyjnych, a teraz chce wyjść za granicę — mówi Tomasz Publicewicz, prezes Analiz Online. Do tej pory GO TFI zarządzało sześcioma funduszami zamkniętymi, w których zgromadzone jest 400 mln zł. Jednak towarzystwo chce również zaistnieć na rynku funduszy otwartych. W planach ma uruchomienie parasola 5 funduszy o zróżnicowanych strategiach — akcyjnych, globalnych i obligacji korporacyjnych.