Małe miasta nie chcą supermarketów
Koncerny budujące sieci supermarketów zazwyczaj wynajmują powierzchnie od gmin, lokalnych spółdzielni mieszkaniowych lub prywatnych firm. Szybko przebiegający w dużych miastach proces rozrastania się supermarketów, w miejscowościach małych napotyka wyraźny opór.
O ile w dużych aglomeracjach zawieranie umów między przedstawicielami sieci supermarketów i gminami przebiega bez większych komplikacji, o tyle w mniejszych miejscowościach wydanie zgody na budowę nowego supermarketu zabiera lokalnym władzom o wiele więcej czasu.
Trudno na prowincji
Przyczyna negatywnego nastawienia władz lokalnych małych miast do sieci handlowych tkwi zazwyczaj w naciskach ze strony społeczeństwa. Zdaniem Marty Pawłowskiej, przedstawicielki sieci supermarketów Szalony Max należących do Ahold Polska, o wiele łatwiej jest prowadzić negocjacje z firmami prywatnymi niż z gminą. Właściciele prywatni przystępując do redagowania umowy mają już sprecyzowane cele, natomiast przedstawiciele gmin długo się wahają, zanim podejmą decyzję.
— W Nowym Targu gmina wydzierżawiła nam teren na okres 20 lat, następnie wycofała się z umowy. Przedstawiciele władz miasta, w którym wszyscy się znają, muszą liczyć się z opinią lokalnej społeczności — mówi Marta Pawłowska.
Aby zmienić negatywne nastawienie rad miast, koncerny często proponują zawarcie umowy wiązanej i w zamian za możliwość wynajęcia lub wykupienia terenu proponują pomoc finansową w rozwoju i rozbudowie miejscowości. Po negocjacjach, które mogą czasami trwać nawet kilka lat, przeważnie dochodzi do podpisania takich umów.
Raczej wynajem
Mimo że zdarzają się przypadki wykupu powierzchni użytkowej na budowę supermarketu, o wiele bardziej powszechnym zjawiskiem jest dzierżawa terenu lub istniejących już pomieszczeń.
— Sieć Rossman wynajmuje wszystkie użytkowane przez siebie lokale. W przypadku obiektów prywatnych zazwyczaj podpisujemy umowy na 5-10 lat. Od gmin w wyjątkowych przypadkach wydzierżawiamy pomieszczenia na 20 lat — wyjaśnia Robert Wachowski, przedstawiciel biura ekspansji zewnętrznej supermarketów Rossman.
Często stosowaną praktyką jest adaptacja budynków po sklepach, które już dawno zaprzestały działalności. Takie lokale są odnawiane oraz dostosowywane wizualnie do wymogów danej firmy.
Od kogo, gdzie i jak
— Umowy o wynajem podpisujemy przeważnie ze spółdzielniami mieszkaniowymi, zarządem budynków komunalnych lub z prywatnymi firmami — tłumaczy Robert Przytuła, prezes sieci handlowej Robert.
Zasadniczą rolę odgrywa gmina, która decyduje, jaka powierzchnia na jej obszarze ma zostać przeznaczona na tereny handlowe. Powierzchnia i położenie supermarketu zależy od wielkości miasta lub dzielnicy, w której ma powstać.
W miejscowościach poniżej 100 tys. mieszkańców koncerny decydują się na budowę supermarketów, o powierzchni od 400 do 1500 mkw., zamiast hipermarketów charakterystycznych raczej dla dużych aglomeracji.
— W miastach o liczbie mieszkańców nie przekraczającej 30 tys. budujemy supermarkety o powierzchni od 600 do 1000 mkw. Istotnym czynnikiem jest położenie samego miasta. W Wodzisławiu Śląskim liczącym zaledwie 60 tys. mieszkańców powstał supermarket o powierzchni 2,5 tys. mkw. Zdecydowaliśmy się na tak duży obiekt ze względu na wysoką gęstość zaludnienia terenów wokół miasta. W przypadku sieci supermarketów Szalony Max ważna jest lokalizacja centrum dystrybucji. Wszystkie towary są bowiem dostarczane tylko z tych punktów. Staramy się tworzyć nowe sklepy jak najbliżej takiego centrum — wyjaśnia Maria Pawłowska.
W wyborze terenu pod przyszły supermarket koncerny kierują się własnymi zasadami. Decyduje przeważnie liczba mieszkańców w danym miejscu, odległość między supermarketami tej samej sieci oraz konkurencja.
— Nasze supermarkety nie mogą znajdować się w odległości mniejszej niż 1000 m, przy czym jest to indywidualny wymóg Rossmana — mówi Robert Wachowski.
— Z kolei przedstawiciele sieci Robert, przed stworzeniem kolejnego sklepu sprawdzają, jaka jest liczba mieszkańców w promieniu możliwym do przejścia pieszo przez dziesięć minut oraz jakie konkurencyjne placówki ulokowały się w pobliżu — dodaje Robert Przytuła.