Wybrać sieciową firmę doradczą czy małą lokalną
O jakości usług rekrutacyjnych nie decyduje renoma firmy, lecz doświadczenie konsultanta.
„PB”: Komu wolałby pan powierzyć rekrutację personelu: dużej firmie sieciowej czy małej, lokalnej agencji doradztwa personalnego?
Dr Tomasz Rostkowski, adiunkt w Katedrze Rozwoju Kapitału Ludzkiego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie: Dziś wybiera się nie tyle firmę, ile konkretnego konsultanta, bo to on decyduje o jakości serwisu. A to, gdzie jest zatrudniony, stanowi zwykle sprawę drugorzędną, tak jak kraj, z którego pochodzi firma rekrutacyjna.
A jednak to firmy sieciowe kojarzone są z wysoką jakością usług i zachodnimi standardami.
Przestańmy wreszcie myśleć według schematu: zagraniczne dobre, polskie złe. Nasi eksperci już dawno opanowali zagraniczny know-how. Często doświadczenie zdobywali w wielkich firmach międzynarodowych, a potem otworzyli własne agencje lub zaczęli działać jako wolni strzelcy.
Jakie racje przemawiają za dużymi, a jakie za małymi firmami?
Małe firmy są zwykle bardziej elastyczne i często zwyciężają ceną. Z kolei atutem większych firm jest to, że dysponują zespołami konsultantów. Gdy któryś z nich na przykład zachoruje, złamie nogę albo ma nagły wyjazd, wówczas jego obowiązki natychmiast przejmują inni. Jeśli zaś jakiś wypadek losowy zdarzy się specjaliście z agencji lokalnej, często nie może on liczyć na zastępstwo. W konsekwencji niezadowoleni są klienci, bo z ich planów rekrutacyjnych nic nie wyszło.
W jakich jeszcze sytuacjach „sieciówki” sprawdzają się lepiej niż agencje lokalne?
Wtedy gdy kandydatów trzeba poszukiwać za granicą. Agencje międzynarodowe mogą też być pomocne na przykład przy otwieraniu zagranicznych oddziałów firmy. Natomiast małe agencje mogą być bardziej skuteczne na rynku lokalnym, bo dobrze znają miejscowe uwarunkowania, środowisko, firmy, szkoły i ludzi.