Korporacja czy małe przedsiębiorstwo? Bez wątpienia duży może więcej. Może dać więcej pieniędzy i świadczeń pozapłacowych. Ale w walce o dobrych fachowców podmioty z sektora MŚP nie są bez szans. Ich atuty to elastyczność, rodzinna atmosfera, wolność od wielu formalności i procedur. Co zaś tyczy się benefitów — maluch nie może sobie zwykle pozwolić na rozbudowane systemy motywacyjne, karty lunchowe czy opiekę medyczną w abonamencie. Aby skusić specjalistę lub menedżera, czasem wystarczy jednak odpowiednio dobrany bonus. Przykładem jest polisa ubezpieczeniowa. Spójrzmy prawdzie w oczy: dla wielu osób podstawowym środkiem motywującym pozostają pieniądze. W badaniu Randstad na wynagrodzenie i świadczenie pracownicze wskazało prawie dwie trzecie osób. Przekonani o swojej wartości profesjonaliści wysoko się cenią. Tymczasem pracodawca, choćby mały lub na dorobku, może przebić argument finansowy nietuzinkowym pomysłem, jak polisa w ramach ubezpieczenia grupowego.
— Ma to szczególne znaczenie w przypadku niewielkich firm, w których czasem trudno o stabilność zatrudnienia z powodu zawieranych z ludźmi umowami cywilnoprawnymi. Przystąpienie firmy do takiego ubezpieczenia to jasny sygnał wysyłany przez pracodawcę, że czuje się odpowiedzialny za przyszłość finansową członków swojego zespołu — mówi Joanna Walczuk, ekspertka od ubezpieczeń grupowych w Nationale-Nederlanden.
Z raportu „Barometr Pracownika” (Edenred) wynika, że coraz więcej osób wierzy w motywującą funkcję benefitów. 85 proc. ankietowanych uważa, że są wsparciem socjalnym, 80 proc. — że zmniejszają chęć zmiany firmy, a 76 proc. — że zwiększają ich motywację do pracy.