Zaokrąglanie do 5 groszy końcowego rachunku płatnego gotówką zakłada projekt ustawy przedstawiony przez Narodowy Bank Polski (NBP). Jeśli kwota będzie kończyła się na 1, 2, 6 lub 7 gr, to zaokrąglenie nastąpi w dół, a jeśli na 3,4,8 lub 9 — w górę. Przy tym przy płatności kartą lub przelewem nadal będzie możnarachunki regulować co do grosza.
— Celem nie jest całkowita eliminacja z obiegu monet jedno- i dwugroszowych, ale ograniczenie popytu na nie — mówi Aleksander Proksa, dyrektor departamentu prawnego NBP. Przedstawiciele NBP przekonują, że zmiana nie wpłynie na zwiększenie kosztów po stronie handlowców i nie odbije się na portfelach konsumentów. NBP monety o najniższych nominałach kosztują ponad 40 mln zł rocznie.
— W obiegu mamy 13 mld monet, z czego 7 mld to jednoi dwugroszówki. Przy tym produkcja jednego grosza kosztuje znacznie więcej niż jego wartość nominalna. Wartość 1 tony jednogroszówek to 6 tys. zł, a za metal do ich wyprodukowania trzeba zapłacić ponad 20 tys. zł, czyli trzy razy więcej — tłumaczy Barbara Jaroszek, dyrektor ds. handlu w NBP. Do tego trzeba doliczyć jeszcze koszty bicia monety oraz logistyczne. Ale na ustawie ma skorzystać nie tylko bank centralny. Dla handlu i banków oznacza znaczące ograniczenie kosztów związanych z przeliczeniem, sortowaniem oraz transportem monet. Duże sieci handlowe obawiają się, że stracą marketingowy atut w postaci końcówek 99 gr.
— Ustawa nie będzie ingerować w ceny, które nadal będą mogły być wyrażane w groszach. Zaokrągleniu ma podlegać całościowy rachunek, a nie ceny poszczególnych produktów, do tego tylko przy płatności gotówką. Już teraz w przypadku takich cen efekt marketingowy jest, ale jak dochodzi do płatności, to sprzedawca pyta, czy może być bez 1 albo 2 groszy, bo nie ma wydać — podkreśla Marcin Kaszuba, dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji NBP. Potwierdzają to właściciele małych sklepów, którzy z ustawy się cieszą.
— U mnie zaokrąglenie funkcjonuje bez żadnej ustawy — formalnie, ponieważ staram się, żeby ceny kończyły się okrągłą kwotą, albo nieformalnie, już przy kasie,kiedy pojawia się problem z wydaniem reszty albo z posiadaniem przez klienta drobnych. Z mojego punktu widzenia taka ustawa może więc tylko pomóc — tłumaczy Jadwiga Piórkowska, właścicielka sklepu spożywczo- -tytoniowego z Warszawy.
— Ja już stosuję wyłącznie zaokrąglone ceny, bo jednoi dwugroszówki tylko utrudniają życie, a nie pomagają — wtóruje jej Halina Łomako, właścicielka małego sklepu spożywczego w Warszawie. Jej zdaniem, mimo to gromadzą się kilogramy takich monet. — Jak ktoś chce mi zapłacić jedno- albo dwugroszówkami, muszę przyjąć — tłumaczy Halina Łomako.
Ustawa nic nie zmieni, klienci dalej będą mogli płacić jednoalbo dwugroszówkami, ale NBP liczy, że po jakimś czasie popyt na nie spadnie. I nie trzeba będzie bić kolejnych. Problemem może być konieczność dostosowania kas fiskalnych, gdyż każdy rachunek będzie musiał posiadać miejsce na zaokrągloną płatność. Ale firmy będą miały na to 5 lat. A konsumenci? Stracą na tym najwyższej kilkadziesiąt groszy rocznie — wyliczył NBP. Z badania opinii społecznej banku centralnego wynika, że ponad 60 proc. z nich opowiada się za zmianą, bo ze stosowaniem monet wiąże się wydłużony czas transakcji.