Charakterystyczną cechą rynku akcji jest to, że analitycy zajmują się przede wszystkim sporządzaniem analiz i wydawaniem rekomendacji głównie dla dużych i płynnych spółek. Stwarza to dobrą okazję dla inwestorów, którzy potrafią samodzielnie znaleźć spółki, które w przyszłości mogą znaleźć się w centrum zainteresowania specjalistów zatrudnionych w instytucjach finansowych, jak również wśród managerów funduszy i zarządzających aktywami.
Analitycy najczęściej są tak „zajęci” badaniem około 30 największych spółek na GPW, że nie interesują się prawie wcale tym, co się dzieje z resztą firm, a jest ich przecież kilka razy więcej. Czyżby więc nie były one warte zainteresowania? Wręcz przeciwnie. Tyle że rzadko dla inwestorów, którzy mają do zainwestowania setki tysięcy, a nawet miliony złotych.
Takie podejście do tematu inwestowania nie jest w Polsce szczególnie popularne. Gra jest jednak warta świeczki. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeśli uda się samodzielnie znaleźć perspektywiczną spółkę, w chwili gdy analitycy zaczną się nią interesować, będzie miała ona za sobą kilku, a może nawet kilkunastokrotny wzrost wartości.
Tego typu spółek nie brakuje na GPW. Przykładem mogą służyć BIG BG, Kredyt Bank i BRE. Na początku lat 90. były to niewielkie prywatne banki, którym wcale nie wróżono spektakularnego rozwoju, a ich akcje zaliczane były do grupy walorów spekulacyjnych. Mało kto wówczas przypuszczał, że banki te będą się za kilka lat zaliczały do największych instytucji finansowych w Polsce. To przykład z historii, ale i obecnie jest wiele firm z tak zwanymi „perspektywami”. Niezłymi kandydatami na przyszłe blue chipy wydają się Cersanit oraz Mitex. Obie spółki rozwijają się bardzo szybko i mają jasno określoną strategię, co pomaga w bieżącym zarządzaniu firmą.
Kolejnymi kandydatami, którzy znajdują się jeszcze we wczesnej fazie rozwoju, chociaż już dziś rokują ogromne nadzieję na to, że staną się za kilka lat dużymi firmami, są Comarch, PGF, Tras Tychy czy też najmłodsza spółka na giełdzie — Eldorado. O Comarchu i PGF wiadomo w zasadzie bardzo dużo i niewiele można tutaj dodać. Osobiście uważam, że np. Comarch ma wszelkie możliwości, by podążyć tą sama ścieżką co Computerland, który z niewielkiej firmy przekształcił się w poważnego gracza na rynku IT.
Z kolei Tras Tychy i Eldorado to zupełnie nowe firmy na GPW i dlatego należy się im bacznie przyglądać, ponieważ mimo słabej koniunktury gospodarczej radzą sobie całkiem nieźle i to na niezwykle konkurencyjnych rynkach. Można sobie zadać pytanie, czy mają one szansę na znalezienie się w pierwszej 40 spółek pod względem kapitalizacji za 5-7 lat? Patrząc na przykłady spoza giełdy, szanse są naprawdę spore.
Dowodzić tego może chociażby przykład spółki Atlas, zajmującej się produkcją materiałów budowlanych takich, jak kleje, zaprawy itp. Mimo bardzo dużej konkurencji zachodnioeuropejskich firm, Atlas stał się poważnym graczem, z którym trzeba się liczyć. W 1995 r. firma miała nieco ponad 100 mln zł przychodów, obecnie jest to ponad 1 mld zł. Ostatnio spółka wybudowała nowy zakład produkcyjny o wartości około 100 mln zł, co ważniejsze, wybudowała go ze środków własnych. Samo to pokazuje, jak silna jest to firma. Na dodatek kilkanaście dni temu ukazała się informacja, że Atlas zamierza wybudować kolejny zakład produkcyjny o wartości ponad 100 mln zł, który będzie wytwarzał płyty gipsowe. Firma ta dokonuje dużych inwestycji w okresie spowolnienia gospodarczego, tak więc można już teraz sobie wyobrazić, jakie zyski będzie osiągać, gdy rozpocznie się ożywienie. Podsumowując — prawdziwy blue chip, tyle że poza giełdą.
Zaprezentowany sposób inwestowania oparty jest oczywiście na dogłębnej analizie fundamentalnej. Wymaga również długiego horyzontu inwestycyjnego. Obserwując dotychczasowe zachowanie polskich inwestorów, wydaje się, że mało który się na niego zdecyduje. Konieczne jest bowiem uważne śledzenie poczynań spółki, jej strategii, sposobów zarządzania, tempa rozwoju, przeglądania okresowych sprawozdań finansowych i przede wszystkim cierpliwości.
Ukoronowaniem trudu może być jednak opłacalne wejście w inwestycję, przy niskim poziomie cenowym i zebranie pokaźnych zysków w momencie, gdy spółką zaczną się wreszcie interesować tuzy rynku. Inwestowaniu musi przyświecać podstawowa zasada — „patrzymy w przyszłość”.