Maleją wpływy do kasy państwa z procentów

W tym roku alkohole nie przysłużą się budżetowi. Wlały do niego 240 mln zł mniej niż rok wcześniej. Będzie jeszcze gorzej — ostrzegają producenci

Ministra finansów zawiodły wszystkie trunki. Do budżetu państwa trafiło w I półroczu prawie 240 mln zł mniej niż rok wcześniej, w sumie 4,84 mld zł. Niższe wpływy przyniosły i wyroby spirytusowe (choć tu założono spadek, to wykonanie procentowo jest niższe niż w I półroczu 2012), i piwa, a nawet wino. Zdaniem producentów, to kwota nie tylko nie do nadrobienia, ale również budżet może sporo jeszcze stracić w drugiej połowie roku.

Pogoda nie na piwo

Zgodnie z założeniami ustawy budżetowej, o 100 mln zł więcej mieli w 2013 r. wpłacić piwowarzy — czwarty pod względem wielkości płatnik akcyzy (po paliwach, papierosach i wódce). Wszystko wskazuje jednak na to, że wpłacą mniej niż rok temu.

— W tym roku doświadczyliśmy prawdopodobnie najdłuższej w historii zimy, która trwała aż do kwietnia. Chłodny i deszczowy był także maj. W II kw. Kompania Piwowarska zanotowała ponad 10-procentowy spadek sprzedaży, będący w dużej mierze wynikiem wysokiej bazy w poprzednim roku, związanej z wydarzeniami sportowymi oraz z tym, że w poprzednim kwartale hurtownicy zbudowali bardzo duże zapasy przed podwyżką cen w marcu 2013 r. — twierdzi Wojciech Mrugalski, kierownik ds. komunikacji w Kompanii Piwowarskiej. O 4 proc. w pierwszym półroczu spadły przychody Grupy Żywiec.

— Rynek piwa maleje z powodu trudnej sytuacji makroekonomicznej, przez co spadasiła nabywcza konsumentów. Potwierdza to wskaźnik nastrojów konsumenckich, który jest najniższy od kilku lat — mówi Sebastian Tołwiński, rzecznik Grupy Żywiec. Kompania Piwowarska spodziewa się, że cały rok rynek zamknie spadkiem rzędu 1-2 proc.

Wódka dobita wpłatami

Większy zawód sprawiła budżetowi wódka, czyli największy alkoholowy płatnik. Do końca czerwca producenci wyrobów spirytusowych zasilili go kwotą o prawie 160 mln zł niższą niż rok wcześniej. I zapowiadają, że to stały trend.

— Drugie półrocze będzie jeszcze gorsze. Powód jest oczywisty — zbyt duże obciążenia fiskalne, które prowadzą do ograniczenia produkcji bądź bankructwa, więc całkowitego jej zaprzestania. Wpływy z akcyzy nie mogą być więc wyższe — uważa Grzegorz Ślak, prezes Bartimpeksu, do którego należy Akwawit-Polmos.

Jego zdaniem, alkohol jest obecnie produktem niskomarżowym, a na rynku rządzą dystrybutorzy. Producenci codziennie natomiast rozliczają się z wyprodukowanego alkoholu w tzw. wpłatach dziennych. W efekcie, według prezesa Bartimpeksu, nie są w stanie obsługiwać swoich rozliczeń.

— Zrobiliśmy symulację, z której wynika, że moglibyśmy wpłacać 30 proc. więcej podatku akcyzowego dzięki wyższej produkcji. Warunkiem rozwoju jest jednak możliwość rozliczania akcyzy tak jak VAT, czyli w terminie 25-dniowym. Przykładowo — za lipiec płacę w sumie 25 mln zł akcyzy. Gdybym mógł nie płacić codziennie, przeznaczyłbym tę kwotę na materiały, np. zakrętki czy butelki, robiąc większe zamówienie. Dzięki temu dostałbym lepszą cenę. Mógłbym tę kwotę zainwestować wreszcie w sam spirytus czy w instrumenty finansowe. Jest to kredytowanie się zobowiązaniem podatkowym, ale oznaczałoby ostatecznie istotnie większe wpływy do budżetu — twierdzi Grzegorz Ślak. Według Andrzeja Szumowskiego, prezesa Stowarzyszenia Polska Wódka, za coraz niższe wpływy odpowiada również szara strefa.

— Nie jest ona wyłącznie problemem zdrowotnym czy społecznym, ale też ekonomicznym. Jeśli sprzedaż bimbru czy nielegalna dystrybucja będzie tak łatwa, jak dzisiaj, to wpływy do budżetu dalej będą spadać — mówi Andrzej Szumowski.

Wino nie pomogło

Budżetowych oczekiwań nie spełniło nawet wino, choć jego producenci są przekonani, że rynek powoli, ale cały czas rośnie. W tym roku dołożyli do budżetu 172 mln zł, wobec 188,3 mln zł rok wcześniej.

— Konsumpcja używek jest wynikiem nastrojów społecznych, pewnej mody i stylu życia. W pierwszej połowie roku zbyt duża liczba negatywnych informacji i obawa o utratę pracy przy spadających obrotach firm spowodowały spadek spożycia alkoholu jako całej kategorii — tłumaczy Grzegorz Bartol z zarządu Barteksu.

Spadków nie zauważyła firma Jantoń.

— Widoczne w danych niższe wpływy mogą wynikać z tego, że sieci redukują zapasy, więc zamawiają mniej, bądź też z tego, że sporo jest małych producentów, którzy produkują napój fermentowany podobny do wina owocowego, ale korzystają z niższej akcyzy piwnej — mówi Jakub Nowak, wiceprezes firmy. Zdaniem Grzegorza Bartola, napływające coraz lepsze dane makroekonomiczne sprawią, że wino wróci na właściwą sobie 5-7-procentową ścieżkę wzrostu w drugiej połowie roku.

— W naszej firmie lekki spadek obrotów w pierwszej połowie roku zrekompensowany został znacznym wzrostem eksportu — mówi Grzegorz Bartol.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu