Mało budująca sytuacja branży

Agnieszka Zielińska
27-09-2005, 00:00

Opinie na temat przyszłości budownictwa są dziś bardzo podzielone. Z jednej strony mamy entuzjastyczne wypowiedzi ekspertów, którzy przekonują, że budownictwo czekają tłuste lata, a wskaźniki dotyczące produkcji budowlano-montażowej będą systematycznie szły w górę. Jednak komentarze przedsiębiorców budowlanych nie są już tak optymistyczne. Według nich ożywienie owszem jest, ale oznak zapowiadanego boomu inwestycyjnego na razie nie widać. Z mieszkaniówką też nie jest najlepiej, żeby nie powiedzieć tragicznie. Wciąż budujemy zbyt mało, za długo i za drogo. Pod względem liczby oddawanych mieszkań jesteśmy na szarym końcu w Unii.

Dlaczego jest tak źle? Winę za ten stan ponoszą przede wszystkim wcześniejsze rządy i ich fatalna polityka mieszkaniowa, a właściwie jej brak. To właśnie za kadencji poprzedniego rządu z lewicowym rodowodem doszło do likwidacji ulg i drastycznego obcięcia wydatków na budownictwo. W rezultacie dziś ulg już nie ma, podobnie jak kas mieszkaniowych. Brak planów miejscowych doprowadził do ograniczenia liczby inwestycji. Popyt na mieszkania wielokrotnie przewyższa podaż, a ceny gwałtownie idą w górę. Państwo praktycznie całkowicie zrezygnowało z ingerencji w ten sektor gospodarki. Dzieje się to w kraju, w którym brakuje co najmniej 1,5 mln mieszkań.

Tymczasem budownictwo indywidualne bez żadnej pomocy radzi sobie całkiem nieźle. Wśród oddawanych co roku mieszkań aż 70 proc. to domy jednorodzinne. Temu sektorowi nikt nie pomaga, a mimo to działa on całkiem nieźle. Dlaczego? Wiktor Piwkowski, dyrektor PERI Polska, podczas debaty, zorganizowanej w redakcji „Pulsu Biznesu” przekonywał, że w budownictwie indywidualnym panują zdrowe, proste, wolnorynkowe zasady.

Być może sytuacja budownictwa jednorodzinnego byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie powszechny brak planów zagospodarowania. Planów brakuje w większości polskich gmin. Skutkiem jest paraliż wielu inwestycji. Zdaniem przedsiębiorców, poprzednie rządy swoją polityką całkowicie unicestwiły planowanie przestrzenne. Przyszły parlament i rząd więc będzie musiał je na nowo reaktywować.

W kolejce do zmian czeka dziś wiele ustaw, wśród nich m.in. ustawa o zamówieniach publicznych. Zdaniem przedsiębiorców, umożliwia ona wielomiesięczne opóźnianie realizacji inwestycji współfinansowanych z unijnej kasy, a wszystko za sprawą protestów. Te zmiany nie będą jednak możliwe bez podniesienia rangi budownictwa w naszej gospodarce. Przedstawiciele branży uważają, że trzeba reaktywować ministerstwo budownictwa, które zajmowałoby się koordynacją działań dotyczących tego sektora i odpowiadałoby za jego rozwój.

Przyszły rząd i parlament czeka więc wyjątkowo trudne zadanie. Będą musieli nie tylko naprawiać kulejące przepisy, które utrudniają życie budowlańcom, ale także stworzyć program mieszkaniowy, którego tak naprawdę nie było. Dotychczas wszystkie przedwyborcze obietnice dotyczące wsparcia mieszkaniówki po wyborach szły w kąt. Niedługo przekonamy się, czy i tym razem tak będzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Mało budująca sytuacja branży