Mało firm ubezpiecza transakcje
Sonda „PB”
Firmy działające na polskim rynku różnie podchodzą do problemu zabezpieczenia się przed ewentualną niewypłacalnością swoich krajowych kontrahentów. Niektóre z nich zawieranie tego typu polis traktują jako rutynową procedurę, inne ubezpieczają się tylko w przypadku wybranych tansakcji krajowych, jeszcze inne nie robią tego wcale.
Witold Mika dyrektor handlowy w firmie Absolut Meble Biurowe
- Nie korzystamy z usług towarzystw ubezpieczeniowych w zakresie zabezpieczeń zwrotu należności krajowych, ale mamy podpisaną stałą umowę z profesjonalną firmą zajmującą się obrotem wierzytelnościami. Zawsze staramy się poznać i bardzo dokładnie przeanalizować sytuację finansową naszych partnerów handlowych przed podpisaniem kontraktu. Naszym zdaniem, zdecydowanie lepiej jest działać wcześniej, przed pojawianiem się problemu.
Zbiegniew Kuśnierek dyrektor generalny administracyjny w Hucie LW
- Od mniej więcej dwóch lat moja firma korzysta z ubezpieczeń od ewentualnej niewypłacalności partnerów handlowych. Wiem również, że nasi kontrahenci zabezpieczają się na wypadek naszej niewypłacalności. Takie postępowanie daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala na bardziej swobodne działanie, choć jeśli dokładnie przeanalizujemy sytuację nie zawsze jest konieczne. Niestety, mieliśmy problemy z ubezpieczeniem się na wypadek niewypłacalności polskich odbiorców. Prawdopodobnie firmy ubezpieczeniowe zaliczają te firmy do grup wysokiego ryzyka.
Krzysztof Kozioł, Animex
- Mamy umowy z firmami ubezpieczeniowymi. W skład tych polis wchodzi m.in. zabezpieczenie spłat należności krajowych. Nie posiadamy odrębnych polis chroniących nas przed ewentualnymi problemami finansowymi naszych partnerów handlowych. Jednak uważam, że problem niewypłacalności polskich firm nie jest wielki. Natomiast doświadczenie podpowiada, że koszty ubezpieczenia są znacznie niższe np. od konieczności tworzenia rezerw na pokrycie ewentualnych nie spłaconych należności.
Marcin Bołtryk