Maltański kawał mało śmieszny

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2014-01-17 00:00

W kategorii oryginalności zdecydowanie wyróżnia się jednak najnowszy kawał zrobiony całej wspólnocie przez… Maltę.

Kryzysowa sytuacja wystawia solidarność państw UE na próbę w najróżniejszy sposób. Standardem jest odżywanie protekcjonizmu gospodarczego czy narodowego izolacjonizmu. W kategorii oryginalności zdecydowanie wyróżnia się jednak najnowszy kawał zrobiony całej wspólnocie przez… Maltę.

FOT. Bloomberg
FOT. Bloomberg
None
None

Przyjęta na śródziemnomorskiej wyspie pod koniec roku 2013 ustawa doczekała się wczoraj wyjątkowo zgodnego potępienia przez Parlament Europejski — wynik 560:22, przy 44 wstrzymujących się naprawdę nie wyświetla się na tablicy głosowań w Strasburgu często. Notabene rezolucja wzywa Komisję Europejską do zbadania podobnych do maltańskich, ale bardziej zakamuflowanych praktyk innych państw UE.

Malta postanowiła obywatelstwo własne, czyli zarazem unijne, najzwyczajniej… sprzedawać.

Obcokrajowcy z całego świata mogą za 650 tys. EUR kupić paszport Malty nawet wtedy, gdy wyspy nigdy nie widzieli na oczy! Wypada przypomnieć, że ta mała siostrzyca Polski — wspólnie wchodziliśmy i do UE, i do strefy Schengen — ma umowy o ruchu bezwizowym ze 160 krajami świata, w tym tę najcenniejszą i wciąż nieosiągalną dla nas: z USA. Rezolucja podkreśla, że maltańska ustawa umożliwia uzyskanie unijnego obywatelstwa jedynie bogaczom i wręcz zachęca do prania brudnych pieniędzy.

Handel obywatelstwem przez lata był procederem uprawianym raczej przez republiki bananowe.

Prawie dwie dekady temu słynny był u nas przypadek niejakiego Siergieja Gawriłowa, wydalonego w końcu z Polski za machinacje finansowe zagrażające systemowi bankowemu, który był obywatelem Belize. Paszport latynoamerykańskiego państewka oficjalnie kupił za 50 tys. USD, co przy obecnej stawce maltańskiej wydaje się ceną wręcz dumpingową. Unia Europejska to jednak nie ta półka…