Mały też jest wiarygodny

Anna Bełcik
30-09-2011, 00:00

Jednoosobowa działalność gospodarcza to najprostszy sposób na własną firmę. Tylko czy biznesmen działający w tak prostej formule może być partnerem dla banków?

Wojciech Domińczak od 17 lat prowadzi firmę, która organizuje kursy rysunku przestrzennego w architekturze. Taka działalność nie wiąże się z dużymi kosztami — stanowią one około 10 proc. przychodów. — Oczywiście rosną w miarę rozwoju działalności, ale i tak dość proporcjonalnie do tego, co zarabiamy. Rachunki i zasady działania są czyste i klarowne — tłumaczy Wojciech Domińczak.

Wojciech Domińczak
Zobacz więcej

Wojciech Domińczak

Poszukiwania…

W miarę rozwoju zwiększają się jednak potrzeby finansowe firmy. Wojciech Domińczak zaczynał od prowadzenia szkoleń we własnym mieszkaniu. Jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy na rynku podobnych kursów było niewiele, dało się tak funkcjonować. — W miarę rozwoju rynku, ale i własnych doświadczeń, powiększałem firmę. Dziś zatrudniam kilku pracowników. Uczymy już nie w kawalerce, a w dostosowanym do tego lokalu użytkowym. W najbliższym czasie chcemy wprowadzić do oferty zajęcia w języku angielskim dla obcokrajowców. Mamy sygnały o zapotrzebowaniu na takie kursy. Pomyślałem więc o poprawieniu warunków kształcenia. Kupiłem niedawno bardziej komfortowy lokal, bliżej centrum Warszawy. Ale przy dzisiejszych cenach nieruchomości komercyjnych musiałem wesprzeć się kredytem. Rozmawiałem z czterema bankami jednocześnie. Wstępne kalkulacje w każdym z nich były pozytywne — opowiada Wojciech Domińczak. Problemy zaczęły się, gdy przyszło do omawiania szczegółów. Okazało się na przykład, że banki nie chcą kredytować inwestycji lokalowej większej niż 200 mkw. Problemem było i to, że każdy z banków ma własnego rzeczoznawcę i nie respektuje wyceny nieruchomości sporządzonej przez rzeczoznawcę konkurencyjnego banku. Za każdą wycenę płaci oczywiście klient. Są to kwoty od 700 do 3 tys. zł.

…i wybór

Banki wykazały za to zadziwiającą zgodność w kwestii zabezpieczenia kredytu. — W każdym banku była to dwukrotna wartość nieruchomości. Biorąc kredyt na 2,3 mln zł, poddajemy się egzekucji do 4,6 mln zł. W jednym z banków zażądano nawet dodatkowego zabezpieczenia w postaci innej nieruchomości, np. domu. Z wyliczeń Polbanku wynikało natomiast, że przy wkładzie własnym w wysokości 30 proc. i aktualnych stawkach najmu, taki kredyt mógłby właściwie spłacać się sam. To jeden z powodów, dla którego zdecydowaliśmy się z nim współpracować — wspomina Domińczak. Jego zdaniem na plus przemawiała też minimalna liczba formalności. Bank oczekiwał jedynie standardowych dokumentów — o niezaleganiu z płatnościami w ZUS-ie i urzędzie skarbowym. Resztę wzięli na siebie doradcy kredytowi, którzy na bieżąco informowali o przebiegu procesu decyzyjnego. Wojciech Domińczak kredyt dostał w miesiąc. — Zastrzyk gotówki ułatwi rozwój mojej firmie. Zwłaszcza, że konkurencja na rynku jest już dość duża. W Warszawie działa kilkanaście firm podobnych do mojej. Utrzymujemy się, bo kształcimy w wąskiej dyscyplinie — uczymy rysunku przestrzennego w architekturze, rysunku samochodów, a w przyszłości chcemy specjalizować się też w designie gier komputerowych. Ale w tym roku rząd zwiększył nam stawkę VAT z 0 do 23 proc. Podnieśliśmy w związku z tym ceny szkoleń i szukamy nowych klientów, również zagranicą. Poszukujemy sposobu na zwiększenie atrakcyjności naszych kursów. Zwłaszcza, że rysunku uczy też wiele prywatnych osób, które nie odprowadzają z tego tytułu podatku. Oni bardzo obniżają stawki za lekcję. Bez zewnętrznego finansowania trudno byłoby nam myśleć o rozwijaniu firmy — podsumowuje Wojciech Domińczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Mały też jest wiarygodny