Jak tłumaczą się dłużnicy przedsiębiorcy, zapytani o brak zapłaty? Windykatorzy Kaczmarski Inkasso codziennie wysłuchują ich wymówek i postanowili zdradzić najpopularniejsze z nich. Okazuje się, że wiele dłużników, z którymi negocjują, twierdzi, że nie jest w stanie spłacić zobowiązania, ponieważ sami nie otrzymali zapłaty od swoich klientów. Najczęściej w ten sposób tłumaczą się mikroprzedsiębiorcy.Właściciele małych firm natomiast w odpowiedzi na pytanie o brak zapłaty często nie dowierzają, że mają nieuregulowane zobowiązania. Szybko zaczynają mówić, że w ich przedsiębiorstwie zajmuje się tym żona lub córka i na pewno przelew został zrobiony, tylko pewnie zaginął gdzieś po drodze. Inni przyznają, że mają bałagan w fakturach i przekonują, że gdy tylko znajdą chwilę, to odszukają rachunek i uregulują go. Z kolei w dużych firmach negocjator jest odsyłany od jednej do drugiej osoby. W takich spółkach jest wiele osób z kompetencjami decyzyjnymi i często nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za nieopłaconą fakturę.
— Sztuka windykacji polega na tym, że negocjator musi nauczyć się rozpoznawać, co jest prawdą, a co kłamstwem i wymówką. Kiedy dłużnik faktycznie zadłużył się, bo znalazł się w trudnej sytuacji, a dodatkowo wyraża chęć do nawet niewielkiej spłaty, negocjator prowadzi tak zwaną miękką windykację. Ale jeśli widzi, że dłużnik zwodzi i nie chce współpracować, a na dodatek zdarza mu się kłamać, wtedy dobiera inne narzędzia — tłumaczy Jakub Kostecki, prezes Kaczmarski Inkasso.
Jak mówi, często skutecznym sposobem jest uświadomienie dłużnikowi, że w przypadku braku dobrowolnej spłaty wierzyciel odda sprawę do sądu. A kiedy sąd wyda nakaz zapłaty i sprawa trafi do komornika, ten nie będzie dzwonił i negocjował, tylko zajmie konto lub zlicytuje majątek. Ponadto dłużnik będzie musiał ponieść tego koszty.