Mamy gazowy plan awaryjny

Zapasów gazu mamy na 40 dni, ale możemy też importować przez Białoruś albo z Zachodu.

Kiedy Rosja grozi, że odbierze Ukrainie rabat gazowy, a sama Ukraina informuje, że uzupełniła magazyny, Polska powinna być co najmniej w gotowości. Dwie trzecie gazu dostarcza nam przecież Gazprom, z czego jedną trzecią — gazociągami biegnącymi przez Ukrainę. Gdyby doszło do wstrzymania dostaw przez Ukrainę, musielibyśmy szybko szukać alternatywy. Wygląda na to, że jesteśmy w gotowości. By uspokoić rynek, PGNiG zadeklarowało, że w razie wstrzymania dostaw „zapewnia możliwość dostarczenia gazu z zapasu w okresie nie dłuższym niż 40 dni”.

„Spółka utrzymuje 942 mln m. sześc. gazu ziemnego stanowiącego zapas obowiązkowy. Ten zapas pozostaje w dyspozycji Ministra Gospodarki i może zostać uruchomiony w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa państwa” — tłumaczy PGNiG.

Do tego należy doliczyć krajowe wydobycie (pokrywa jedną trzecią zapotrzebowania) oraz gaz zgromadzony w podziemnych magazynach (ich stanu PGNiG nie podało). To nie koniec. Polska ma jeszcze plany awaryjne, przećwiczone w 2009 r., przy okazji najpoważniejszego do dziś konfliktu gazowego na linii Rosja-Ukraina.

— Gaz-System ma przygotowane plany na wypadek sytuacji kryzysowych. Zakładają m.in. przekierowanie dostaw gazu z kierunku Ukrainy na dodatkowedostawy z kierunku Białorusi. Od strony technicznej jesteśmy przygotowani do odbioru dodatkowego przesyłu z Białorusi — tłumaczy Małgorzata Polkowska, rzecznik Gaz-Systemu.

Do takiego przekierowania doszło w 2009 r. Zostało to jednak wtedy uzgodnione między PGNiG i Gazpromem. Obecnie stosunki między tymi firmami są napięte (m.in. z powodu konfliktu o wspólną spółkę EuRoPol Gaz), a wsparcie polityczne udzielane przez Polskę Ukrainie na pewno im nie pomaga. Na to też jednak może znaleźć się rada. Możemy importować gaz z Zachodu. Od 2009 r. udało nam się rozbudować połączenie w Lasowie na granicy polsko–niemieckiej, zbudować połączenie Polska–Czechy oraz uruchomić usługę wirtualnego rewersu na gazociągu jamalskim.

— Techniczne możliwości importu gazu z kierunku zachodniego wynoszą dziś aż 45 proc. całych naszych możliwości importowych. W 2009 r. było to tylko 9 proc. — konkluduje Małgorzata Polkowska. Gorzej, jeśli konflikt będzie narastał i Rosja postanowi ograniczyć dostawy do większej liczby krajów. Albo jeśli to Europa nałoży sankcje na Rosję i będzie musiała ograniczyć zużycie kupowanych od niej surowców.

— W tej chwili każdy scenariusz jest możliwy, przy czym Europa Zachodnia zawsze może sięgnąć po zawieszone dostawy gazu z Norwegii czy z Afryki Północnej. Dla Polski taka alternatywa będzie już o wiele trudniejsza — zauważa Andrzej Sikora z Instytutu Studiów Energetycznych.

Na razie jednak gaz płynie. Spokojna jest grupa Azoty, która potrzebuje do produkcji nawozów 20 proc. rocznego zużycia krajowego. Rozmawiała już i z PGNiG, i z Gaz-Systemem.

— Na razie nie widzimy zagrożeń dotyczących zaopatrzenia w gaz. Tym bardziej że zima jest łagodna — mówi Grzegorz Kulik, rzecznik grupy Azoty. Przypomina, że grupa dywersyfikuje dostawy gazu, a kontrakty na 2014 r., m.in. Vattenfallem, RWE i Statoilem, dają Azotom możliwość zróżnicowania punktów wejścia do systemu. Potencjalne ograniczenia w dostawach to dla Azotów nie pierwszyzna. Jako wielki odbiorca musiały z tego powodu, na żądanie resortu gospodarki, zmniejszać produkcję w 2006, 2009 i 2012 r. Spokojny jest też Krzysztof Noga, wiceprezes grupy Duon, niezależnego dostawcy gazu.

— Jeśli chodzi o ryzyko cenowe wynikające z napięć politycznych, jesteśmy spokojni. Większość gazu kupujemy w Niemczech i w Polsce. Są to kontrakty z zabezpieczoną ceną. Natomiast jeśli chodzi o ryzyko ograniczenia dostaw gazu z Rosji, przy tegorocznej łagodnej zimie wydaje się ono relatywnie mało groźne. Jeśli tylko to ograniczenie miałoby charakter krótkotrwały. Co zaś się tyczy ograniczeń w dostawach gazu, o których może zdecydować resort gospodarki, to naszymi klientami są średnie i małe firmy, więc nie ma zagrożenia, że w razie kryzysu od razu zostaną objęte redukcjami — mówi Krzysztof Noga.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mamy gazowy plan awaryjny