Mamy hossę na rynku wody

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 02-09-2010, 00:00

Branża bije dziś rekordy. Eksperci zapowiadają jednak, że w przyszłości z rynku wody wypadnie wiele marek.

Producenci liczą zyski. Sprzedaż wzrośnie o 400 mln zł

Branża bije dziś rekordy. Eksperci zapowiadają jednak, że w przyszłości z rynku wody wypadnie wiele marek.

Wszystko wskazuje na to, że tegoroczną gwiazdą przemysłu spożywczego zostanie branża wody butelkowanej. Jej sprzedaż rośnie w zawrotnym, jak na obecne czasy, tempie.

— Choć nie ma jeszcze kompletnych danych o sprzedaży w sierpniu, można już powiedzieć, że to był bardzo udany sezon. W czerwcu i lipcu sprzedaż wzrosła o kilkadziesiąt procent w porównaniu z poprzednim rokiem. Po siedmiu miesiącach roku wzrost ilościowy sprzedaży sięgnął 15 proc. i spodziewamy się, że w całym 2010 r. utrzyma się na takim poziomie. To dużo, bo w ostatnich latach rynek rósł w tempie 4-8 proc. rocznie — mówi Tomasz Rasztawicki, prezes Nestle Waters Polska.

— Przyczyniło się do tego upalne lato i duża aktywność marketingowa i sprzedażowa czołowych graczy na rynku — dodaje Katarzyna Borucka, dyrektor ds. komunikacji Coca-Cola Poland Services.

Według Nestle Waters Polska, wartość rynku także powinna wzrosnąć w tym roku o około 15 proc. A ponieważ w 2009 r. rynek wody butelkowanej był wart 2,5 mld zł, można się spodziewać, że w tym roku producenci wody podzielą między siebie dodatkowo około 400 mln zł.

Wielka piątka

Firm do podziału rynkowego tortu jest w Polsce wiele, choć liczących się graczy jest tak naprawdę pięciu: Danone (Żywiec Zdrój), Nestle Waters (Nałęczowianka), Coca-Cola (Kropla Beskidu), Polskie Zdroje (Cisowianka) i PepsiCo (Górska Natura). Kontrolują już oni łącznie 50 proc. udziałów (patrz wykres).

— Na rynku wciąż funkcjonuje aż 200 marek. Biorąc pod uwagę przykład innych krajów, można się spodziewać, że liczba producentów i marek w najbliższych latach będzie się zmniejszać. Na polskim rynku docelowo będzie miejsce dla około 20 marek: 10 silnych ogólnopolskich i 10 znanych, lecz o bardziej lokalnym zasięgu. Konsolidacja rynku wydaje się być nieunikniona — ocenia Tomasz Rasztawicki.

Wojciech Rutkowski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Przemysł Rozlewniczy, zgadza się z tym, że marek wody będzie ubywać, jednak jego zdaniem proces konsolidacji rynku potrwa jeszcze wiele lat (czytaj obok).

Walka o udziały rynkowe między wiodącymi markami wody zapowiada się ostro.

Wyścig potentatów

— Naszym celem jest rozwój szybszy od całego rynku wody. Chcemy to osiągnąć dzięki dwóm głównym markom: Nałęczowiance (woda mineralna), a także Nestle Aquarel (woda źródlana). Pierwsza, z segmentu premium, jest dla nas marką priorytetową. Jej udział w rynku jest stabilny i sięga na razie 7 proc. (ilościowo). Druga, dzięki niższej cenie, nowemu opakowaniu i wizerunkowi, a także skutecznej dystrybucji, agresywnie zdobywa udziały w rynku, które od 2009 r. już się podwoiły i przekroczyły 2 proc. Choć w planach mamy głównie rozwój organiczny, to oczywiście nie wykluczamy innych form rozwoju, także przejęć — mówi Tomasz Rasztawicki.

Ofensywne plany mają jednak również jej konkurenci.

— Lipiec był dla nas rekordowym miesiącem, w którym sprzedaliśmy ponad 70 mln litrów wody. Marka Cisowianka radzi sobie świetnie —chwali się Leszek Rodak, dyrektor generalny firmy Polskie Zdroje, która dystrybuuje Cisowiankę.

Zarząd Polskich Zdrojów wierzy, że za 2-3 lata Cisowianka będzie najpopularniejszą wodą na rynku.

Na razie jej udziały w rynku zbliżają się do 10 proc. Do marki Żywiec Zdrój, która jest liderem rynku, brakuje jej jeszcze drugie tyle.

Woda rządzi

Jedno jest pewne. Rynek wody ma przed sobą wielki potencjał wzrostu. Nawet gdyby firmom nie udało się zwiększyć udziałów, lecz tylko je utrzymać, ich sprzedaż i tak mocno urośnie.

— Rynek wody butelkowanej w Polsce ma wciąż duży potencjał wzrostu. Spożycie na osobę w 2009 r. wyniosło u nas zaledwie 70 litrów, czyli mniej niż spożycie piwa. Tymczasem średni europejski poziom spożycia wody to 112 litrów i ciągle rośnie. W Niemczech i Czechach sięga 100 litrów, a we Włoszech aż 200 — konkluduje Tomasz Rasztawicki.

Specjalnie dla Pulsu

Konsolidacja potrwa lata

Ten rok zaczął się dla polskich producentów wody butelkowanej niewesoło. Najpierw była długa zima, a potem zimny i mokry maj. Straty zostały jednak nadrobione z nawiązką w czasie upalnych miesięcy letnich.

Choć rynek wody w Polsce ma przed sobą jeszcze wiele lat wzrostu, to wszystko wskazuje na to, że liczba marek wody będzie się stopniowo zmniejszać. Tak dzieje się w wielu innych krajach. Można się spodziewać, że część marek wypadnie z rynku lub zmieni właściciela. Rosnące koszty marketingu, promocji i dystrybucji przy niezwykle ostrej konkurencji w branży mogą się stać nie do udźwignięcia dla niektórych firm, zwłaszcza mniejszych.

Większe przedsiębiorstwa mają nad mniejszymi przewagę m.in. w relacjach z sieciami handlowymi, a w związku z postępującą konsolidacją handlu siła przetargowa dostawców będzie mieć coraz większe znaczenie.

Szansą na przetrwanie dla części mniejszych producentów będzie wytwarzanie wody pod marką sieci handlowych (private labels). Wydaje się, że ten segment rynku ma przed sobą jeszcze spory potencjał wzrostu.

Wojciech Rutkowski

prezes Krajowej Izby Gospodarczej Przemysł Rozlewniczy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane