Mamy szanse na zagraniczne kontrakty

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2005-04-19 00:00

Niskie stawki i doświadczenie we wdrażaniu SZJ to największe atuty polskich konsultantów próbujących szczęścia za granicą. Nie zawsze jednak wystarczają.

Polacy mogą proponować swoje usługi zarówno za wschodnimi granicami, jak i w krajach UE. Na Wschodzie duże możliwości działania stwarza niski poziom rozwoju zarządzania jakością w organizacjach. W krajach unijnych natomiast największe pole do popisu otwiera się przed naszymi konsultantami wraz z wchodzeniem w życie nowych serii norm. Wówczas bowiem zachodnie firmy wcale nie przewyższają polskich doradców ani wiedzą, ani doświadcze- niem, które wszyscy nabędą dopiero przy projektach wdrożeniowych. Polskie oferty są przy tym tańsze.

Polskie usługi

Marcin Zastawa, dyrektor Departamentu Zarządzania w DGA, zapewnia, że cechą polskich doradców, dostrzeganą i docenianą przez klientów z krajów UE jest wysoki poziom wiedzy, obejmującej nie tylko zagadnienia związane z ISO 9001, ISO 14001, ale także EFQM, CAF czy TQM. Polacy charakteryzują się także zdolnością do modyfikacji metod wdrażania SZJ. Ponadto nauczyli się dostarczać kompleksową usługę w połączeniu z rodzimymi i międzynarodowymi rozwiązaniami informatycznymi. A to stanowi istotne kryterium wyboru doradcy na Zachodzie.

— Mieliśmy zapytania o możliwość świadczenia takiej usługi w Wielkiej Brytanii czy Francji. Inne zapytania przychodzą z Chorwacji czy Rumunii, gdzie konkretne banki zainteresowane są naszymi usługami wraz z dostawą oprogramowania wspierającego cały proces wdrożenia ISO 9001 i BS 7799. Na pytanie „Dlaczego my?” odpowiedź brzmiała: „Macie takie samo doświadczenie jak doradcy z Wielkiej Brytanii, a koszty zdecydowanie niższe” — opowiada Marcin Zastawa.

Wejście na zagraniczne rynki nie jest jednak takie łatwe.

Bariery i uprzedzenia

Lokalna mentalność oraz specyfika rozwoju SZJ na danym rynku czasem utrudnia, a nawet uniemożliwia działania Polaków za granicą. Na przykład niemieccy przedsiębiorcy, jak zapewnia jeden z konsultantów, nie są skorzy do współpracy z polskimi doradcami. Natomiast wschodni blok z Rosją na czele preferuje certyfikaty krajowych norm, niezbyt chętnie spoglądając na międzynarodowe standardy. W związku z tym wschodnie podmioty nie są zainteresowane ani usługami zagranicznych konsultantów, ani jednostek certyfikujących.

— Rynek ten staje się atrakcyjny dla polskich doradców głównie dzięki zagranicznym firmom, które rozpoczynają działalność na Wschodzie i są zainteresowane wdrażaniem SZJ na podstawie międzynarodowych norm — twierdzi Aleksander Myśkow, szef EcoMS Consulting.

Zapewnia też, że w tej dziedzinie rosyjscy doradcy w porównaniu z Polakami mają małe doświadczenie, a ich usługi są bardzo drogie — zwłaszcza oferty moskiewskie.

— Rosyjskie stawki przewyższają polskie honoraria nawet dwukrotnie. Podczas gdy polski doradca żąda wynagrodzenia w wysokości około 1,5 tys. zł za jeden dzień pracy, w Rosji dzienne stawki oscylują wokół 600-650 euro (2,4-2,6 tys. zł). Zatem przedsiębiorcom planującym wdrożenie SZJ bardziej opłaca się zatrudnić polskiego doradcę i ponieść dodatkowe koszty za jego podróż i pobyt niż skorzystać z usług krajowych firm o małym jeszcze doświadczeniu — zapewnia Aleksander Myśkow.

Konieczna wiedza

Wejście na zagraniczne rynki wymaga od polskiego doradcy pewnych nakładów, a przede wszystkim doświadczonych konsultantów, biegle władających językami obcymi. Muszą także znać jednostki certyfikacyjne oraz lokalne standardy i rozwiązania w danej branży na konkretnych rynkach, a także oczywiście wymagania prawne.

— Poznanie tego wszystkiego w krajach unijnych nie jest możliwe bez silnie rozwiniętej sieci partnerskiej z lokalnymi firmami. Kontakty te są nieodzowne, aby realnie myśleć o eksporcie naszych usług w dziedzinie zarządzania jakością, które z definicji normy wymagają chociażby znajomości wymagań prawnych. Inaczej sytuacja przedstawia się na rynkach wschodnich, które potencjalnie mogą przyjąć wszystkie rozwiązania w zarządzaniu jakością proponowane przez polskich doradców, o ile otworzą się na normy międzynarodowe — mówi Marcin Zastawa.

W przeciwieństwie do charakteru usług preferowanych w UE, czyli zaawansowanych technologicznie, rynki wschodnie zainteresowane są przede wszystkim ISO 9001, ISO 14001, BHP, HACCP oraz BS 7799.