Trzech producentów rywalizowało w przetargu na dostawę 43 autobusów dla Białegostoku. Wygrał MAN, ale jeden z rywali nie rezygnuje z walki.
Zbliża się ostateczne rozstrzygnięcie ogłoszonego w październiku przez prezydenta Białegostoku przetargu na dostawę 32 autobusów jednoczłonowych i 11 przegubowych. Specyfikację pobrało 13 firm, ale oferty złożyły tylko trzy: niemiecki MAN, szwedzka Scania i wielkopolski Solaris.
— Wybraliśmy najkorzystniejszą dla nas pod względem cenowym i jakościowym ofertę firmy MAN — informuje Jolanta Aleksandrowicz, inspektor ds. zamówień publicznych z białostockiego magistratu.
Konkurenci nie zgodzili się z tym werdyktem. Scania i Solaris odwołały się do Urzędu Zamówień Publicznych (UZP), skarżąc się na faworyzowanie firmy MAN.
— Prezydent Białegostoku zamawiał autobusy z silnikiem producenta i zbiornikiem paliwa z tworzywa sztucznego. Nie produkujemy silników, ale kupujemy je m.in. od firmy MAN, i oferujemy zbiorniki ze stali nierdzewnej — mówi Ireneusz Dziewiałtowski-Gintowt, dyrektor regionu północno-wschodniego w Solaris Bus & Coach.
Twierdzi, że jego firma chce za 12-metrowe autobusy 827 tys. zł brutto, podczas gdy MAN ponad 865 tys. zł, a za 18-metrowe — 1,17 mln zł (MAN — 1,21 mln zł).
Władze Białegostoku podkreślają jednak, że tylko MAN spełnił ich oczekiwania.
— Oferta Solarisa nie wypełniła podstawowego wymogu: zbiornika z tworzywa sztucznego — mówi Jolanta Aleksandrowicz.
Oferta Scanii była droższa od oferty firmy MAN.
UZP odrzucił argumenty wielkopolskiej spółki. Przegrali też Skandynawowie. Spór nie został jednak zakończony, bo Solaris złożył skargę także w sądzie. Obie strony czekają na termin rozprawy.
— Mamy nadzieję, że autobusy MAN pojawią się na ulicach naszego miasta w drugiej połowie roku — mówi Jolanta Aleksandrowicz.