Mandolina zamiast giełdy

opublikowano: 01-06-2016, 22:00

Gra na mandolinie raczej nie jawi się wyjątkowo dochodowo, ale nie wtedy, kiedy spodziewana stawka przekracza 600 tys. zł.

Ceny na tym poziomie wieńczą ciekawą piramidę prac Eugeniusza Zaka, na szczycie której, w dziwnym statycznym otoczeniu, pozują tacy samotnicy, jak pierrot, akrobata czy właśnie jakaś zadumana postać z mandoliną oparta o ścianę. „Dziewczyna z mandoliną” licytowana będzie w Desie Unicum 2 czerwca od 480 tys. zł. Kilkaset tysięcy złotych potrzebne będzie do inwestowania na piętrze arkadii, czyli rozległych pejzaży z pastuszkami i rybakami, które Zak malował w nierzeczywistych, ale mocno świetlistych kolorach.

Na niższej półce są obrazy olejne, ale pogrążeni w melancholii bohaterowie nie występują na nich w całości, tylko na przykład jako studia samych głów, których ceny przekraczają nawet 100 tys. zł. Piętro głów — ale pastelowych — ma zwykle niższą stawkę, ale jeśli na urozmaicenie portfela sztuką inwestor ma tylko kilka tysięcy złotych, jest jeszcze poziom bazowy — szkic ołówkiem na kartce, od którego wszystko z innych pięter musiało się zacząć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu