Na wiec przybyli kolejarze, pracownicy komunikacji miejskiej, sofijskiego lotniska. Uczestnicy domagali się zniesienia wprowadzonego w latach 90. zarządzenia ograniczającego wzrost płac w przedsiębiorstwach, w których udział skarbu państwa przekracza 50 proc. Uczestnicy demonstracji zagrozili strajkami paraliżującymi transport w kraju. Poparło ich kilkuset protestujących co tydzień emerytów, domagających się podwyżek emerytur.
Według przywódców związkowych restrykcje płacowe wprowadzono pod naciskiem Międzynarodowego Funduszu Walutowego podczas kryzysu gospodarczego w drugiej połowie lat 90. i nie mają one racji bytu po wejściu Bułgarii do Unii Europejskiej. Związki poinformowały, że do protestów w najbliższych dniach szykują się również górnicy i pracownicy innych branż objętych ograniczeniami.
Zniesienie restrykcyjnego zarządzenia poparła minister pracy i spraw socjalnych Emilia Masłarowa, wchodząc w konflikt z większością swoich kolegów.
Premier Sergej Staniszew, który przyjął przedstawicieli protestujących, oświadczył, że zniesienie ograniczeń nie jest możliwe, gdyż wiele objętych nimi przedsiębiorstw odnotowuje straty i logika gospodarcza wymaga, by zostały zamknięte.
Zdaniem ministra finansów Płamena Oreszarskiego zniesienie regulacji płac w tych przedsiębiorstwach stworzyłoby zagrożenie dla makroekonomicznej stabilności państwa.
Ewgenia Manołowa (PAP)