Polski eksport towarów, podobnie jak cały światowy handel, znajduje się w recesji. We wrześniu i październiku widać było jednak pierwsze sygnały stabilizacji lub nawet nieznacznej poprawy. Dynamika wolumenu światowego importu w październiku wyniosła -3,5 proc. wobec -4,9 proc. we wrześniu (dane z CPB World Trade Monitor). Dynamika wolumenu polskiego eksportu wyniosła -2,1 proc. wobec -2,9 proc. we wrześniu (dane GUS przekształcone na ceny stałe przez autora). Nie liczę na to, że teraz zanotujemy szybkie wybicie, ale możemy chyba obwieścić, że cykliczny dołek jest za nami.
Uwagę przykuwa fakt, że dynamika polskiego eksportu wciąż jest wyższa niż światowego importu. W poprzednich dołkach cyklicznych – w latach 2016, 2018 i 2020 – tak nie było. Polski eksport hamował wtedy szybciej niż światowy. Można w tym dopatrywać się strukturalnej siły polskiej sprzedaży zagranicznej. Proces zwiększania udziałów w światowych łańcuchach dostaw trwa, a może nawet jest mocniejszy niż w niedalekiej przeszłości.
Pojawia się tutaj pytanie, czy Polska może wykorzystać słabość niemieckiej gospodarki i włożyć dalej nogę w drzwi do pokoju z największymi konfiturami biznesowymi. Jesteśmy tani, konkurencyjni, ale też cenieni za jakość. Gdy zachodnie korporacje szukają oszczędności, przenoszą większą część aktywności do takich krajów jak Polska. To było widać już po poprzednich kryzysach: z przełomu lat 90. i 2000., a także po kryzysie finansowym z 2009 r. Nie wszyscy są jednak przekonani, że tym razem stanie się tak samo. Jakby nie patrzeć, nie jesteśmy już tak tani, jak 10 czy 20 lat temu, a w ostatnich paru kwartałach koszty pracy w Polsce liczone w euro zwiększyły się bardzo mocno z powodu nałożenia się aprecjacji kursu złotego i wysokiej dynamiki płac.
Wracając do bieżących trendów, warto przyjrzeć się bliżej kierunkom geograficznym eksportu, ponieważ można tam dostrzec ciekawe zjawiska. Pogłębia się zapaść eksportu do Niemiec. W ujęciu realnym spada on o ponad 5 proc. r/r, choć jeszcze w połowie roku dynamika wynosiła +5 proc. Na innych kierunkach sprzedaż zaczęła się jednak ożywiać. Wyraźnie wyhamował spadek eksportu do krajów Grupy Wyszehradzkiej (Czechy, Węgry, Słowacja), rośnie eksport do pozostałych krajów UE i poza UE, do Azji, Afryki i Ameryki. Podobne zjawiska widać w danych o imporcie poszczególnych regionów.
Światowa gospodarka wchodzi stopniowo w fazę ożywienia. Jej słabym ogniwem wciąż jest strefa euro, a szczególnie Niemcy. Liczę jednak, że w końcu i to zacznie się zmieniać.


