Maraton sporów na walnym Veno

Akcjonariusze z rewolucyjnym zapałem zostali zatrzymani w pół kroku. Teraz decydujący głos należeć będzie do sądu.

Pięć lat temu na NewConnect zadebiutowało Veno. Spółka wjechała na małą giełdę z piskiem opon, zapowiadając rychłą produkcję pierwszego polskiego supersamochodu. Minęło pół dekady i samochodu nie ma, ale na brak atrakcji w spółce nie można narzekać — wczorajsze walne Veno zamieniło się w pokaz prawniczych podchodów i sztuczek.

Tajemnica serii J

Rewolucjoniści chcieli zmienić radę nadzorczą i powołać niezależnego audytora w spółce. Ich wysiłki spełzły na niczym, zostali przegłosowani akcjami serii J. Tymi samymi, wokół których od kilku tygodni toczą się spory.

— Ciekawe jest to, że głosy z serii I, do których też mamy zastrzeżenia, nie były wykorzystywane na walnym. Czyżby zarząd Veno obawiał się konsekwencji prawnych płynących z ewentualnego użycia tych akcji? — zastanawiał się Waldemar Sobański, przywódca rewolucji w Veno.

W tym samym czasie Michał Lachowicz przygotował wniosek do prokuratury o zbadanie postępowania Arkadiusza Kuicha, prezesa Veno, w kwestii możliwych nieprawidłowości przy emisji akcji serii I.

— Ze sprawą serii J sprawa jest nieco bardziej skomplikowana i tu zapewne nie obędzie się bez sądu — uważa Waldemar Sobański.

Burza kartek

Są małe szanse, żeby sąd podjął jakiekolwiek decyzje przed 27 lutego, czyli kolejnym walnym Veno. Choć niektórzy mają nadzieję, że do tego czasu sąd ustanowi np. zabezpieczenie powództwa i tym samym zablokuje możliwość głosowania ze spornych akcji.

— Można mieć różne spojrzenie na kwestię tych emisji. My dysponujemy analizami prawnymi wskazującymi, że wszystko odbyło się w należytym porządku. Sama spółka jest w dobrej kondycji i nie potrzebuje zmian — podkreśla Arkadiusz Kuich.

Wczorajsze walne, wobec dopuszczenia do głosu serii akcji J, kontrolowanych przez zwolenników status quo Veno, zamieniło się zatem finalnie w próbę sił. I to dosłownie. Zarządcy Veno zdecydowali, że dokończą walne, które w planach miało m.in. zmianę rady nadzorczej. Rewolucjoniści natomiast dali popis swojej determinacji, na długie godziny przeciągając obrady, dążąc do przerwania zebrania do 27 lutego. W efekcie doszło więc m.in. do tego, że w użyciu było kilkaset kartek do głosowania, ręcznie stemplowanych przez przewodniczącego. Walne zakończyło się po zamknięciu tego numeru „PB”. Najświeższe wieści z Veno są już na portalu pb.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Maraton sporów na walnym Veno