Kazimierz Marcinkiewicz (PiS) jest przekonany, że koniec 2005 r. będzie bardzo trudny, ponieważ budżet uchwalony w piątek przez Sejm jest "niezbilansowany, ma większy deficyt budżetowy niż zapisany, co jest pewnego rodzaju skandalem". "To jeden z najgorszych budżetów, jakie mogą być" - ocenił.
"Jest większy deficyt budżetowy, niż zapisany w budżecie i można się spodziewać, że ta niedoróbka w deficycie wynosi około 3 mld zł - czyli naprawdę bardzo dużo" - powiedział Marcinkiewicz dziennikarzom po uchwaleniu przez Sejm przyszłorocznego budżetu.
W jego ocenie, budżet jest "naprawdę bardzo niechlujny, ma cały szereg luk (...) z zakładkami, z niedoróbkami, kompletnie
bałaganiarski". "To jest podstawowa wada tego budżetu" - zaznaczył.
Zdaniem Marcinkiewicza, budżet nie odpowiada na wyzwania, przed którymi stoi Polska. "Środki na inwestycje, które mogą pobudzać gospodarkę, a tego Polska potrzebuje, niestety w tym budżecie się nie znalazły" - mówił.
son/la/ zf/