Marcowy handel był rekordowy

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2011-04-11 00:00

Maklerzy Unicredit CAIB pokazali w marcu klasę, ale to Credit Suisse najbardziej zyskuje na znaczeniu.

Maklerzy Unicredit CAIB pokazali w marcu klasę, ale to Credit Suisse najbardziej zyskuje na znaczeniu.

Inwestorzy z warszawskiej giełdy udowodnili, że do nowych rekordów obrotów wcale nie są potrzebne debiuty gigantów.

Trzeci wynik ogółem

Dzięki nim w dłuższym terminie płynność na giełdzie oczywiście rośnie, ale podczas marcowych sesji gracze handlowali akcjami wartymi aż 47,7 mld zł, licząc dwie strony transakcji. To 38 proc. powyżej średniej z 2010 r. i 21 proc. więcej niż w lutym. Ożywił się także rynek futures, gdzie dodatkowo rolowano pozycje na nową sesję. Wolumen (nieco ponad 3 mln kontraktów) wzrósł tu aż o 56,7 proc. względem lutego i o 30,4 proc. wobec średniej z zeszłego roku. Wciąż trwa przy tym walka o pozycję lidera między DM BOŚ i DI BRE Banku. W marcu górą było drugie z biur.

Akcyjny rezultat z marca jest o 2,6 mld zł wyższy niż wynik z maja 2010 r. (dotychczasowy rekord). Wtedy na GPW wszedł PZU, a tylko podczas debiutanckiej sesji obroty jego akcjami doszły do 5,1 mld zł. Z debiutem PZU wiązało się jednak dużo transakcji pakietowych, często o charakterze technicznym. Dlatego statystycznie marzec nie okazał się rekordowy w historii GPW pod względem ogólnych obrotów akcjami (sesja plus pakiety). W zeszłym miesiącu ich wartość wyniosła blisko 51,7 mld zł, podczas gdy w maju 2010 r. — 1,15 mld zł więcej. Marcowy ruch w systemach giełdowych przebił również wynik z listopada zeszłego roku, gdy Eureko kontynuowało wyjście z PZU. Wtedy transakcje blokowe za 10,3 mld zł podbiły wartość łącznych obrotów akcjami do 53,7 mld zł.

CAIB pakietowo

W marcu największe obroty akcjami zanotowała Grupa Unicredit (12 proc.), która do tej pory pozostawała z reguły poza ścisłą czołówką. To zasługa ożywienia na rynku pakietówek. Obroty pozasesyjne miały wartość prawie 4 mld zł. To blisko trzy razy więcej niż w lutym. Najlepiej w tej sytuacji odnalazł się Unicredit CAIB, który znalazł chętnych na większość z 11,9 proc. akcji Tauronu sprzedanych przez MSP (2,56 mld zł) oraz na 6 proc. walorów Astarty (240 mln zł), sprzedawanych przez Walerija Korotkowa, który wciąż ma 26 proc. spółki. W rezultacie CAIB (obsługa instytucji) zgarnął 56,6 proc. marcowego rynku pakietówek, a siostrzany CDM Pekao (obsługa detalu) — 10,2 proc. Grupa Unicredit nie odpuściła również w handlu sesyjnym. Tu jednak zachowała jedynie szóstą pozycję z lutego, zniżając swój udział w rynku z 7,8 proc. do 7,4 proc. To również ostatni miesięczny rezultat Ipopemy, której udział spadł aż o 1,5 pkt proc. Na czele stawki wciąż jest DM Banku Handlowego (11 proc.), którego sales-traderów już trzeci rok z kolei najchętniej wybierają zarządzający z instytucji finansowych. Nie bez znaczenia jest również obecność DM BH w strukturach Citigroup, dzięki czemu broker otrzymuje zlecenia z macierzystego rynku głównego właściciela, czyli z USA. Ten kierunek jest atrakcyjny, dlatego stawia na niego również Unicredit (czytaj obok).

CS pnie się w górę

Polski oddział Credit Suisse, którym kieruje Tomasz Bardziłowski, były wiceprezes Unicredit CAIB, jest na dobrej drodze do zdobycia tytułu lidera. Przynajmniej, jeśli chodzi o sesyjny handel akcjami. W marcu Credit Suisse miał już drugą pozycję, zbliżając do DM BH zaledwie na 1 pkt proc. Tendencja jest klarowna, co pokazuje ranking naszego Wskaźnika Rynkowej Siły Brokerów (zobacz poniżej). Credit Suisse zyskuje na znaczeniu i już wkrótce może przeskoczyć DI BRE Banku i ING Securities, wskakując na czwarte miejsce. To po części również efekt wyraźnego słabnięcia ING, które w lutym i marcu straciło łącznie aż 0,83 pkt. Zyskuje za to DM BOŚ, który nie poddaje się w walce o prym na rynku futures. Marsz w górę zestawienia kontynuuje Noble Securities, a do pierwszej dwudziestki wskoczył DM IDMSA. Broker wypadł z niej w styczniu. W marcu ten los spotkał UBS, który w lutym zajął 19. lokatę. Liderem rankingu WRSB wciąż jest DM BZ WBK, który w lutym przeskoczył DM BH.

3 PYTANIA DO...

Jacek Radziwilski: Inwestycja w USA, profity w Warszawie

1. Czy rewelacyjny wynik części brokerskiej Unicredit CAIB w marcu to zapowiedź walki o czołowe miejsce w całym roku pod względem obrotów?

W 2010 r. mieliśmy jako Grupa Unicredit (również detaliczne CDM Pekao i DM Pekao) 8,8 proc. udziału w rynku brokerskim, w pierwszym kwartale tego roku — 9 proc., a w samym marcu — już 12 proc. Staliśmy się więc rynkowym liderem, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Nie zapewnię jednak, że nasz udział będzie nadal dynamicznie rósł. Nie zapewnię również, że będziemy za wszelką cenę walczyć o jakiekolwiek miejsce w klasyfikacji. Dla nas bardziej niż rynkowy udział liczy się zarobek. Akcjonariuszom Unicredit zależy bowiem na zwrocie z kapitału.

2. Coraz większy udział w obrotach na GPW ma zagranica. Jak CAIB chce wykorzystać ten trend?

Grupa Unicredit zainwestowała właśnie w zespół sprzedaży w Nowym Jorku. Liczymy, że w świecie zdominowanym przez amerykańskie instytucje finansowe zaowocuje to istotnymi zleceniami również w Warszawie. Jednocześnie sprzyja nam to, że w ostatnim czasie Polska zaistniała na świecie pod względem marketingowym, a nasza gospodarka ciągle się rozwija.

3. CAIB pracuje nad projektami dotyczącymi przedsiębiorstw z Ukrainy. Czy akceptowane z reguły przez Ukraińców relatywnie niskie wyceny nie wypychają z rynku krajowych emitentów?

Kilkanaście spółek ukraińskich chciałoby, abyśmy wprowadzili je na GPW. Nie wszystkie mają szansę na debiut. Oczekujemy jednak, że sfinalizujemy do końca roku kilka transakcji. Ukraińskie oferty w oczywisty sposób rywalizują o pieniądze inwestorów z ofertami polskimi oraz z innych krajów. Pozostaje jednak kwestia sektora. Spółki ukraińskie to na razie głównie branża agrarna, która wcześniej nie była widoczna na GPW. Wkrótce zaprezentujemy jednak również spółkę z szeroko rozumianego sektora energii odnawialnej. Polskie spółki mogą odczuwać presję na wyceny, ale głównie z powodu zmian po stronie popytowej. Konkurencja emitentów była zawsze, więc kluczowe będzie to, czy mogące się mocno zmniejszyć zakupy akcji ze strony OFE (efekt zmian w systemie emerytalnym) zostaną zrównoważone napływem inwestorów zagranicznych lub powrotem koniunktury w funduszach akcyjnych. Czy luka zostanie zapełniona, trudno teraz jednoznacznie powiedzieć.

Rozmawiał Adrian Boczkowski