Harper posługuje się zastrzeżoną od dziesięciu lat
marką "Cleanic" dla wacików, płatków kosmetycznych, chusteczek odświeżających,
chusteczek nasączonych płynami kosmetycznymi. Marka jest zarejestrowana jednak
także dla kosmetyków i o wygaszenie jej właśnie w tym zakresie wniosła
amerykańska Cleanic Laboratories. Zdaniem Amerykanów, Harper nie używa marki dla
kremów czy perfum, a znak towarowy zgodnie z prawem można uznać za wygasły po
pięciu latach nieużywania.
Harper bronił się, że kosmetyk jest kosmetykiem
niezależnie od tego, czy znajduje się w słoiku, czy na chusteczce, czy nakłada
się go palcem, czy nasączonym wacikiem. Urząd Patentowy i sąd pierwszej
instancji uznały jednak racje Cleanic. Wczoraj NSA uchylił jednak oba
rozstrzygnięcia.
NSA nie wnikał, jak zakwalifikować kosmetyk na chusteczce. Uznał za to, że Amerykanie nie mieli interesu prawnego w wygaszaniu znaku warszawskiej spółki.
- Między obiema firmami nie ma żadnych powiązań. Funkcjonują one w sterylnie odrębnych systemach gospodarczych. A interes prawny musi być widoczny tu i teraz, i to w powiązaniu z konkretnym przepisem prawa - mówił sędzia Edward Kierejczyk uzasadniając wyrok.
Sąd dodał, że Prawo własności przemysłowej rozróżnia sprzeciw wobec rejestracji znaku towarowego od żądania jego wygaszenia. Sprzeciw może złożyć każdy, kto uważa, że znak nie powinien zostać zastrzeżony. Dla wygaszenia trzeba wykazać interes prawny.
Sprawa formalnie wraca do UP, który w świetle wytycznych NSA powinien zmienić decyzję o wygaśnięciu znaku. Harper będzie mógł posługiwać się nim także dla kosmetyków, a Cleanic Laboratories nie będzie mógł zaatakować Harpera za posługiwanie się cudzą marką.