Marszałek Struzik jak Gosiewski

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2007-11-13 00:00

Adam Struzik nie zawiódł wyborców Płocka i Ciechanowa. Szkoda tylko, że reszta województwa na tym straci.

Biznes i polityka Samorządowcy krytykują podział unijnej pomocy dla Mazowsza

Adam Struzik nie zawiódł wyborców Płocka i Ciechanowa. Szkoda tylko, że reszta województwa na tym straci.

Rząd chciał decentralizacji zarządzania funduszami unijnymi, czyli oddania władzy w ręce marszałków województw. Konsekwencje są zaskakujące. Niedawno urząd marszałkowski Mazowsza zakończył pracę nad tzw. listą projektów kluczowych — miejsce na niej oznacza dotację bez konkursu. Co się okazało? Podregion płocko-ciechanowski, z którego pochodzi i w którym od wielu lat kandyduje w wyborach Adam Struzik, marszałek Mazowsza, dostanie w przeliczeniu na jednego mieszkańca kilkakrotnie więcej pieniędzy niż pozostałe okręgi. To trochę przypomina casus niewielkiej Włoszczowy, która dzięki poparciu Przemysława Gosiewskiego ma nowy peron przy Centralnej Magistrali Kolejowej, przyjmujący od niedawna pociągi Intercity.

Przypadkiem najlepsi

W podregionie płocko-ciechanowskim realizowanych będzie pięć unijnych projektów. Ich łączna wartość to ponad 663 mln zł, czyli po 1059 zł na jednego mieszkańca. Tymczasem znacznie uboższe podregiony — radomski i siedlecko-ostrołęcki — muszą się zadowolić o wiele mniejszymi sumami. Na liście znalazły się bowiem jedynie po trzy projekty dla każdego z podregionów. W okręgu radomskim ich wartość wynosi 223 mln zł, w siedlecko-ostrołęckim — 222 mln. Na mieszkańca pierwszego z nich przypada zatem 306 zł, drugiego — 296. Skąd tak duża dysproporcja? Marszałek tłumaczy, że to przypadek.

— Lokalizacja nie miała nic do rzeczy. Zarząd województwa nie wybierał projektów, lecz jedynie zatwierdził listę wypracowaną przez ekspertów. Poza tym regiony radomski i siedlecki miałyby po jednej inwestycji więcej, gdyby Komisja Europejska zgodziła się na finansowanie lotnisk w Radomiu i Mińsku Mazowieckim — tłumaczy Adam Struzik.

Biednym wiatr w oczy

Te tłumaczenia nie przekonują jednak poszkodowanych. Zespół ekspertów, o którym mówi marszałek, to Mazowieckie Biuro Planowania Regionalnego podległe zarządowi województwa.

— Obawiam się, że zasada zrównoważonego rozwoju nie będzie mieć zastosowania w praktyce. Istnieje obawa, że decyzja o przyznaniu pieniędzy na poszczególne inwestycje oparta była zbyt mocno na czynniku politycznym. Argumenty merytoryczne zeszły na dalszy plan — twierdzi Wojciech Kudelski, prezydent Siedlec.

Krytyczny wobec decyzji zarządu województwa jest także Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, przewodniczący komisji strategii rozwoju regionalnego sejmiku mazowieckiego.

— Nie tylko Płock wymaga wsparcia, potrzeby całego regionu są bardzo duże. Poza tym na liście nie znalazło się wiele świetnych, ważnych dla regionu projektów. Wystarczyło natomiast miejsca dla kilku znacznie mniej istotnych — uważa Kostrzewa-Zorbas.

To jednak nie koniec zmartwień na Mazowszu. Dofinansowanie unijne dla projektów kluczowych to zaledwie kilkanaście procent całej puli, jaką województwo ma otrzymać z Brukseli do 2013 r. Pozostałe około 10 mld zł będzie przyznawane w drodze konkursów, a zorganizuje i ustali kryteria wyboru również urząd marszałkowski. Władze pokrzywdzonych regionów chcą wierzyć, że mimo wszystko to dla nich szansa.

— Marszałek Struzik wielokrotnie wspierał naszą część Mazowsza, dlatego mam nadzieję, że przy wyborze projektów w konkursie będzie miał w pamięci dotychczasową dysproporcję i potwierdzi, że każdy podregion jest dla niego równie ważny — twierdzi Paweł Stańczyk, wiceprezydent Ostrołęki.

Jacek Kowalczyk