Inwestycje lokalne i regionalne się rozkręciły (do końca roku samorządy planują wydać na nie 11,3 mld zł) – jedni mówią, że to efekt nadchodzących wyborów, inni, że zasługa funduszy unijnych. Co i rusz urzędy marszałkowskie rozstrzygają kolejne konkursy na dotacje z regionalnych programów operacyjnych. Tymczasem Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju bije na alarm: jeśli przyjrzeć się statystykom, okazuje się, że przez ostatnie cztery lata niektóre polskie regiony wydawały i rozliczały pieniądze z Brukseli trzy-cztery razy wolniej niż w latach 2007-13, czyli podczas poprzedniej perspektywy finansowej UE.

- Unia ma prostą zasadę: „kto nie wydaje, ten traci” – mówi Jerzy Kwieciński.
Z wyliczeń jego resortu wynika, że obecnie 9 polskich regionów stoi przed ryzykiem utraty części pieniędzy z Brukseli (chodzi o fundusze przyznane w ramach obecnej perspektywy UE, na lata 2014-20). Łącznie mogą one stracić 1,3 mld euro (5,5 mld zł) – 887 mln euro (ponad 3,5 mld zł) z tak zwanej rezerwy wykonania i 407 mln euro (prawie 2 mld zł) w związku z niewykonaniem zasady n+3.
- Nie możemy pozwolić, żeby te pieniądze nam przepadły. Nie jest jeszcze za późno. Trzeba mocno przyspieszyć – mówi Jerzy Kwieciński.
Minister wyjaśnia, że zasada n+3 polega na tym, że „środki, na które podjęte zostały zobowiązania przez dane regiony, muszą być w ciągu trzech lat wydane”. Jeśli nie są, Bruksela je zabiera. Natomiast pieniądze z tzw. rezerwy wykonania, w przypadku, gdy nie są należycie wydatkowane, mogą zostać przesunięte do innych programów unijnych, np. do innego województwa.
W najgorszej sytuacji są województwa: podlaskie, kujawsko-pomorskie, warmińsko-mazurskie, małopolskie, łódzkie, świętokrzyskie, lubelskie, śląskie i zachodniopomorskie, które do sierpnia tego roku rozliczyły z Komisją Europejską nie więcej niż 13 proc. przyznanych im funduszy.
- Mamy takie regiony jak opolskie, które szybciej wydają pieniądze niż średnia dla programów krajowych, mamy też maruderów. Tutaj trzeba powiedzieć o województwach podlaskim, kujawsko-pomorskim i warmińsko-mazurskim, gdzie wydane i rozliczone środki są dwukrotnie niższe niż w woj. opolskim – zauważa minister.
W całej Polsce 205 mld zł, przyznanych nam przez UE w ramach budżetu na lata 2014-20, jest już „w inwestycjach”, podkreśla resort. Bardziej aktywny na tym polu niż samorządy – twierdzi minister Kwieciński – jest rząd. Pod koniec sierpnia w ramach regionalnych programów operacyjnych podpisano umowy, w których wykorzystano 58 proc. wszystkich dostępnych pieniędzy, w przypadku programów krajowych – 65 proc.
– Wykorzystanie funduszy unijnych w ramach polityki spójności pomiędzy szczeblem krajowym a regionalnym bardzo się różni – mówi Jerzy Kwieciński. Dodaje, że różnica 7 punktów procentowych od dłuższego czasu utrzymuje się i nie zmniejsza.