To, gdzie w Warszawie znajduje się ulica Kłopot, bardzo dobrze wiedzą ludzie zajmujący się zagospodarowaniem nieruchomości Polskich Kolei Państwowych (PKP). Dlaczego? Przy tej ulicy, w środku ich działki przy Dworcu Gdańskim, znajduje się niepozorna myjnia samochodowa Robo Wash należąca do dewelopera Marvipol. Spółka umowę dzierżawy prawie 0,7 ha od kolejarzy podpisała w 1996 r. W ramach przygotowań do zagospodarowania terenu Dworca Gdańskiego PKP próbowały ją wypowiedzieć, ale sąd arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej stanął po stronie Marvipolu: umowa jest wiążąca do września 2026 r.
— Wyrok sądu arbitrażowego jest analizowany przez prawników. Jednym z pomysłów na realizację inwestycji jest zabudowa terenu dzierżawionego przez Marvipol w ostatnim etapie. To duża działka, więc zajęcie jej części nie wstrzymuje procesu wyboru partnera i zagospodarowania terenu — mówi Jarosław Bator, dyrektorodpowiedzialny za zagospodarowanie nieruchomości PKP.
Środek na koniec
Dworzec Gdański to 4,8 ha na pograniczu warszawskiego Śródmieścia i Żoliborza. Kiedy w sierpniu ubiegłego roku PKP rozpoczęły poszukiwania partnera do tej inwestycji, Marvipol najgłośniej deklarował zainteresowanie. Zapowiadał, że w pierwszej kolejności wybuduje dworzec z niewielką częścią powierzchni na wynajem, potem dwa 24-kondygnacyjne biurowce z 56 tys. mkw. powierzchni, których wynajem i sprzedaż miała pozwolić na rozliczenie wkładu PKP w trzy lata od rozpoczęcia budowy.
Dalej deweloper już samodzielnie budowałby część mieszkaniową. Działka wydzierżawiona myjni miała być asem w rękawie.
— Uważamy, że proces wyboru partnera nie jest prowadzony całkiem rzetelnie. PKP w memorandum informacyjnym sugerowały, że problem z działką pod myjnią zostanie szybko rozwiązany. Oferty potencjalnych partnerów uwzględniały właśnie taki scenariusz. Nikt z PKP nie podjął z nami rozmów. Zajmujemy działkę od frontu, jej wyjęcie i zabudowanie w ostatniej kolejności nie pozwala na maksymalne wykorzystanie potencjału tego terenu i naraża skarb państwa na straty.
Uważam, że PKP powinny powtórzyć proces wyboru partnera, bo wyrok sądu arbitrażowego to nowa ważna okoliczność — mówi Maciej Gnoiński, doradca zarządu Marvipolu.
Deweloper chce, żeby kolejarze uderzyli się w piersi. O swoich wątpliwościach powiadomił Zbigniewa Klepackiego, wiceministra infrastruktury, oraz Najwyższą Izbę Kontroli.
Liczy się wynik
Jarosław Bator szacuje, że w ciągu miesiąca, dwóch może dojść do podpisania umowy inwestycyjnej z deweloperem Ghelamco, z którym negocjują kolejarze. Zarząd Marvipolu uważa jednak, że kolejarze powinni ujawnić, dlaczego ich propozycja nie trafiła nawet na krótką listę, choć nie była obciążona kłopotem, jakim jest myjnia samochodowa na środku działki.
— Ustaliliśmy kryteria wyboru partnera, który daje PKP najszybszy i najlepszy zwrot z inwestycji. Na podstawie tych kryteriów do dalszych negocjacji została wybrana firma Ghelamco. To, że jeden z deweloperów ma prawa do części terenu inwestycyjnego, nie wpływa na atrakcyjność jego propozycji — mówi Jarosław Bator.